Szczęście Bhutańczyków

Niemal pół wieku temu władca Bhutanu, niewielkiego himalajskiego państwa, zaproponował, by wskaźnikiem rozwoju społeczno- gospodarczego jego kraju było Szczęście Narodowe Brutto.

Nikt w Bhutanie nie przejmuje się tym, że kraj zajmuje dopiero 84. miejsce w tegorocznym światowym Raporcie Szczęścia opublikowanym przez Sustainable Development Solutions Network (SDSN) oraz Earth Institute Uniwersytetu Columbia (liderem jest Dania, Polska figuruje na 57. miejscu), bo ranking ten koncentruje się na gospodarczym dobrobycie, a Bhutańczycy mają zupełnie inne poczucie szczęścia. Według monarszych wytycznych satysfakcja z życia nie zależy tylko od czynników ekonomicznych. Szczęście Narodowe Brutto mierzy się, opierając się na czterech filarach: dobre zarządzanie, zrównoważony rozwój społeczno-ekonomiczny, zachowanie i promocja rodzimej kultury oraz ochrona środowiska. Brzmi to jak urzędnicza nowomowa, jednak w Bhutanie nie są to puste hasła. „Jeśli władze nie dają ludziom szczęścia, nie mają racji bytu” – czytamy w buddyjskim kodeksie Tsa Yig, który stanowi podstawę wszystkich praw w Bhutanie.

Ustrojowa rewolucja

To państwo ma zaledwie 700 tys. obywateli. W 1952 roku skończyło się tam średniowiecze. Właśnie wtedy Trzeci Król Smok Jigme Dorji Wangchuck publicznie ogłosił koniec feudalizmu. Jedną decyzją nakazał rodzinom szlacheckim rozdanie ziemi chłopom. Co ciekawe, ta ustrojowa rewolucja dokonała się nie tylko bez sprzeciwu wywłaszczanej szlachty, ale z jej gorącym poparciem.

Następny król uznał, że skoro Bhutan nigdy nie będzie krajem bogatym, to powinien być krajem szczęśliwym. – Nie chodzi o to, by szczęśliwi byli poszczególni obywatele. Idea polega na tym, by naród był szczęśliwy jako całość – aby w kraju panowały optymalne warunki do życia – wyjaśnia dziennikarz Polskiego Radia Paweł Drozd, który odwiedzał himalajskie państwo. Taki stan próbuje się osiągnąć przez kultywowanie związków z miejscem, w którym żyją Bhutańczycy, swoiście pojętą harmonię i szacunek wobec przyrody. – W trosce o środowisko Bhutańczycy są w stanie zrezygnować z pieniędzy i rozwoju. Rząd zablokował na przykład inwestycje w wydobycie węgla, którego jest tam bardzo dużo. W konstytucji zapisano też, że co najmniej 60 proc. powierzchni kraju na zawsze pozostanie zalesione. Obecnie lasy stanowią 72 proc. To wyjątkowe w skali świata państwo, które emituje więcej tlenu niż dwutlenku węgla – mówi Bartek Sabela, pisarz i podróżnik.

Władze zatrzymały także jakiś czas temu rozbudowę sieci dróg, uznając, że dotychczasowa, skromna i daleka od światowych standardów, jest wystarczająca. Wydano też dyrektywę, według której w ciągu kilku lat wszystkie rządowe samochody oraz taksówki w stolicy kraju, Thimphu, mają być napędzane wyłącznie tak zwanymi czystymi paliwami, czyli na przykład energią elektryczną. Z kolei rozważna polityka społeczna objawia się w braku nierówności społecznych. Sam król Jigme Singye Wangchuck zasłynął tym, że porzucił rodową rezydencję, by zamieszkać w drewnianej wiejskiej chacie.

Tajemnica szczęścia

Pocztówkowy obraz tego niezwykłego kraju dopełnia zakorzenienie w buddyzmie. Rząd wszystkie ważne decyzje konsultuje z radą mnichów. A Dasho Karma Ura, szef Bhutańskiego Centrum Studiów i Badań nad Szczęściem Narodowym Brutto, przekonuje, że sekret tamtejszego podejścia do rzeczywistości polega na oswojeniu śmierci. – Musisz myśleć o niej codziennie przez co najmniej pięć minut. To cię uzdrowi – przekonuje urzędnik.

W bhutańskiej kulturze śmierć jest obecna w życiu człowieka od dzieciństwa, podobnie jak mity, legendy, zabobony i religijne celebracje, które mają na celu obłaskawienie demonów. Tradycyjnym miejscem ich przebywania mają być górskie przełęcze. Tam też można ponoć spotkać Migoi (tak Bhutańczycy nazywają Yeti). Jednym z ciekawszych zwyczajów jest ten nakazujący, by domy miały wysokie progi. Ma to chronić przed wejściem rolonga – nieskremowanego nieboszczyka, którego ciało opanowały złe duchy.

Tego typu opowieści wzmacniane dużą siłą wizerunkową idei Szczęścia Narodowego Brutto sprawiają, że Bhutan postrzegany jest jako na wpół bajkowy raj, w którym uśmiechnięci i życzliwie nastawieni do świata buddyści niespiesznie i dostojnie krążą wokół rytualnych stup. Ten obraz świetnie się sprzedaje i jest w nim wiele prawdy, choć pojawiają się na nim także rysy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama