Zbudujemy sobie raj

Jaka jest różnica między krasnoludkami a masonami? Pierwsi nie obrażą się na stwierdzenie, że nie istnieją. Drudzy właśnie świętują 300. urodziny. Choć wielu ludzi ciągle wierzy, że to postaci z bajek, którymi katolicy straszą dzieci.

Niby taki wykształcony, a w masonerię wierzy. W niektórych kręgach do dziś można spotkać się z takim szyderczym zamknięciem tematu, gdy dyskusja schodzi na „niebezpieczne” tory. Z jakiegoś powodu mówienie o masonerii w XXI w. zaczęło uchodzić za niepoważne, świadczące o „spiskowej wizji świata” w umyśle. Kryje się za tym powątpiewanie albo w sam fakt istnienia lóż masońskich, albo przynajmniej w ich realną siłę oddziaływania. Kilku panów bawi się w przebierańców – to najczęstsze skojarzenie u osób, które w ogóle „wierzą” w istnienie wolnomularzy. Tymczasem nie o żadną wiarę chodzi, ale o fakty: w kilkuset różnych organizacjach i stowarzyszeniach wolnomularskich na całym świecie działa ok. 8 mln masonów. Pytanie zatem nie o sam fakt istnienia jest uzasadnione, tylko o to, czy ma to jakiekolwiek znaczenie, większe niż na przykład fakt istnienia klubów golfowych, zbieraczy znaczków pocztowych, a nawet partii politycznych.

Albo loża, albo ołtarz

Świat bez masonerii nie byłby taki sam. W tym nieco patetycznym stwierdzeniu kryje się przekonanie, że loże wolnomularskie – w różnym stopniu w poszczególnych krajach – odcisnęły swoje piętno na rzeczywistości społeczno-politycznej. W ciągu 300 lat wokół wolnomularstwa narosło wiele legend, nie bez udziału samych masonów, którzy działają na pograniczu jawności i konspiracji. Poza legendami jednak istnieje sporo faktów, które pozwalają na pewną orientację w tym bardzo różnorodnym – chciałoby się powiedzieć: wyznaniowo – środowisku. Ta różnorodność również sprawia, że w każdym konkretnym przypadku warto ważyć ocenę wpływu (pozytywny czy negatywny?) masonerii na rzeczywistość. Co wcale nie zmienia faktu, że co do istoty wolnomularstwo w każdym wydaniu – zarówno otwarcie i programowo ateistyczne, jak i bardziej przyjazne religii – jest niemożliwe do pogodzenia z wiarą chrześcijańską i pełnym uczestnictwem w życiu duchowym, sakramentalnym, liturgicznym Kościoła. Nie dlatego, że „podejrzliwy Kościół” tego zakazał, tylko dlatego, że sama natura wolnomularstwa, na którą składają się idea nieosiągalnej prawdy, bogata symbolika i rytuały, ma charakter paraliturgiczny i parareligijny, w pewnym sensie „konkurencyjny” dla symboliki i liturgii chrześcijańskiej. Sprzeciw Kościoła wobec przynależności katolików do lóż masońskich (potwierdzony wielokrotnie przez papieży i Kongregację Nauki Wiary) opiera się zatem na prostej zasadzie: nie da się pogodzić podwójnego sposobu wyrażania relacji z Bogiem – z jednej strony symbolicznego i bezwyznaniowego w loży, a z drugiej otwarcie chrześcijańskiego we wspólnocie wiernych. Nie do przyjęcia dla chrześcijanina jest podwójna wspólnota rytuałów i symboli: tym bardziej że o ile w Kościele symbole odsyłają zawsze do konkretnej prawdy, w masonerii służą one poszukiwaniom prawdy nieokreślonej. Dlatego nie da się tego porównać do kółka szachowego czy klubu golfowego, a nawet partii politycznej. To kompleksowa wizja świata, filozofia i światopogląd, w którego centrum nie znajduje się jedyny Zbawiciel, tylko – w najlepszym wypadku – nieokreślony do końca Wielki Architekt czy Budowniczy Wszechświata.

Wierzący jak mason

Na początku był Londyn. Przynajmniej od strony formalnej stolicę Wielkiej Brytanii traktuje się jako miejsce, w którym narodziła się masoneria. Dokładnie 24 czerwca 1717 r. wolnomularze z Londynu utworzyli Wielką Lożę Anglii. Powstała ona z połączenia istniejących już samodzielnych lóż, i to ten etap rozwoju masonerii traktuje się jako jej oficjalny początek. Dobrze powiedzieć, że to „etap rozwoju”, bo geneza tego zjawiska sięga parę wieków wstecz. Badacze historii wolnomularstwa odróżniają okres, gdy termin „wolni mularze” odnosił się do cechów murarzy, budowniczych, posiadających i przekazujących sobie w tajemnicy zasady i techniki budowy, m.in. wielkich katedr i bazylik (tzw. wolnomularstwo operatywne), od okresu, który sformalizował się właśnie w 1717 r., od którego mówi się o tzw. wolnomularstwie spekulatywnym, bardziej związanym z ideami, rytuałami, symboliką i własną obrzędowością.

Nie ma jednego wolnomularstwa. Istnieją dwa, właściwie obce sobie nurty: anglosaski i frankoński. Anglosaski obejmuje organizacje masońskie pozostające w łączności z Wielką Zjednoczoną Lożą Anglii (UGLE), której przysługuje tytuł Wielkiej Loży Matki Świata. Co ważne, masoneria anglosaska obejmuje ok. 93 proc. światowego wolnomularstwa. Charakteryzuje ją umiarkowane lub słabe zaangażowanie w struktury polityczne oraz teizm. „Wolnomularstwo uznaje jako zasadę istnienie Boga, nieśmiertelność duszy i ludzką solidarność” – czytamy w konstytucjach UGLE. W wolnomularstwie frankońskim natomiast dominującą rolę odgrywa Wielki Wschód Francji (GOF), założony w 1773 r., który odseparował się od anglosaskiej masonerii, akcentując ateizm. W 1887 r. masoneria skupiona w Wielkim Wschodzie wyrzuciła zdanie o wierze w Boga i nieśmiertelności duszy jako warunku przynależności do masonerii. W obowiązującej do dziś Konstytucji GOF istnieje za to zdanie: „Wolnomularstwo odrzuca wszelkie stwierdzenia dogmatyczne. Jego dewizą jest Wolność, Równość, Braterstwo”. Z dokumentów wyrzucono również tradycyjną formułę zawartą w literach A.G.D.G.A.D.U., które były skrótem zawołania: Na Chwałę Wielkiego Architekta Wszechświata. Od tej zmiany w dokumentach drogi masonerii anglosaskiej i frankońskiej rozeszły się bezpowrotnie. I choć masoneria frankońska stanowi mniejszość na mapie wolnomularstwa, to przynajmniej w Europie wpływy Wielkiego Wschodu Francji okazały się większe niż anglosaskie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg