Filmowanie Tajemnicy

Obraz kina religijnego, który wyłania się z nowej encyklopedii, będzie dla wielu zaskoczeniem.

Czym jest film religijny? Wielu z nas kojarzy to zjawisko wyłącznie z ekranizacjami fragmentów Biblii, kinowymi wersjami żywotów świętych czy – ostatnio – filmowymi biografiami Jana Pawła II. Dlatego część widzów będzie zapewne nieco zdziwiona, kiedy znajdzie w „Światowej encyklopedii filmu religijnego” takie dzieła jak „Ostatnie kuszenie Chrystusa” czy „Przełamując fale”. – Dla mnie filmami religijnymi są obrazy powodujące otwarcie tej przestrzeni, w której zaczyna dojrzewać wiara – tłumaczy ks. Michał Lis, który wraz z Adamem Garbiczem zredagował encyklopedię. – To te filmy, które przypominają, że istnieje rzeczywistość, za którą warto tęsknić.

1700 haseł
Encyklopedia, która ukazała się nakładem wydawnictwa Biały Kruk, to dzieło monumentalne i – prawdopodobnie – niemające swojego odpowiednika na świecie. Owszem, istnieje kilka słowników filmów biblijnych, jednak żaden z nich nie został wydany z takim rozmachem. Około 1700 haseł na ponad 650 stronach to nie tylko bogato ilustrowane omówienia filmów fabularnych i dokumentalnych, ale także prezentacja najważniejszych postaci i pojęć kina religijnego.

Praca nad hasłami trwała ponad dwa lata, zaangażowało się w nią 47 wybitnych znawców kina z kilku krajów Europy i Ameryki (wśród nich nasz redakcyjny kolega Edward Kabiesz). – Wielką trudnością był sam dobór haseł, bo przyjęta przez nas definicja kina religijnego zmusza do subiektywnych wyborów – opowiada ks. Lis. – Autorzy proponowali również własne hasła, dlatego lista z czasem bardzo się rozrosła. Z części omówień i pojęć musieliśmy zrezygnować. Bardzo przydało się tutaj doświadczenie Adama Garbicza, który trzy lata wcześniej zredagował „Encyklopedię kina”.

Co zatem jest, a czego nie ma w encyklopedii? Na pewno nie znajdziemy tutaj filmów takich jak „Detektyw w sutannie”, bowiem sama obecność w fabule osoby duchownej nie jest jeszcze wystarczającym powodem do uznania dzieła za religijne. Nie ma też w leksykonie obrazów traktujących religijność w sposób powierzchowny i komercyjny, a zatem licznych produkcji o Świętym Mikołaju, traktowanym jako sympatyczny świąteczny gadżet, czy też horrorów, w których diabeł staje się jedynie tworem kulturowym, mającym służyć wzbudzaniu strachu u widza.

Są oczywiście najważniejsze ekranizacje Ewangelii, takie jak „Pasja” Gibsona czy „Jezus z Nazaretu” Zeffirellego, są filmy hagiograficzne jak „Brat Słońce, siostra Księżyc” czy „Brat naszego Boga”, są też ekranizacje wybitnych dzieł literatury religijnej. Ale spora część haseł to także filmy, w których religijność jest znacznie bardziej ukryta i odnalezienie jej staje się wyzwaniem dla widza. Tak jest chociażby w przypadku „Legendy o świętym pijaku” Ermanno Olmiego czy popularnego w ostatnich latach „Matrixa”.

Nie tylko pobożnie
Osobny wątek stanowią w encyklopedii obrazy zainspirowane innymi niż chrześcijaństwo wielkimi religiami. Znajdziemy tu hasła dotyczące buddyzmu, hinduizmu, judaizmu oraz islamu, choć poświęcono im mniej miejsca niż inspiracjom chrześcijańskim. – Kino jako forma wyrazu najbardziej rozwinęło się na obszarze cywilizacji zachodniej, dlatego obrazy z tego obszaru są najszerzej dyskutowane w świecie – tłumaczy ks. Michał Lis.

– W islamie np. mamy do czynienia z zakazem przedstawiania postaci Mahometa, co jest powodem zupełnie innego podejścia do kina religijnego w krajach muzułmańskich. W naszej encyklopedii zauważamy jednak ważne filmy, które powstały w tej kulturze, takie jak „Dzieci niebios”, „Kolory raju”, „Smak wiśni”, „Przesłanie”. Z kolei o trudnościach w przedstawianiu żydowskich motywów religijnych na ekranie bardzo ciekawie opowiada w osobnym haśle encyklopedii nieżyjący już pisarz i reżyser Natan Gross. Nie odnotowujemy natomiast filmów o znaczeniu lokalnym, np. wielu z tych powstałych w Indiach, gdzie mamy do czynienia wręcz z zalewem słabiutkich produkcji.

Obraz kina religijnego, który wyłania się z encyklopedii, z pewnością będzie dla wielu zaskoczeniem. Ci, którzy szukają wyłącznie „pobożnych” pozycji, zdziwią się obecnością filmów prowokacyjnych, albo przeznaczonych wyłącznie dla widzów dorosłych. Z kolei widzowie przyzwyczajeni do myślenia o kinie w kategoriach świeckich mogą ze zdumieniem odkryć, jak bardzo odczytanie religijnych sensów pogłębia rozumienie filmowego dzieła.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.