Zjadanie Buddy

Życie tybetańskiego miasteczka w cieniu Chin.

Rozmawialiśmy długo o Ngawie i bardziej ogólnie o regionie Amdo, gdzie się urodził. Dalajlama opuścił dom, mając cztery lata, i wyjechał do Lhasy, a z Lhasy do Indii gdy miał dwadzieścia cztery, dlatego informacje o tym, co tam się dzieje, czerpie od gości.

– Pewien Chińczyk, który właśnie wrócił z Tybetu, powiedział mi, że widać tam rozwój, nowe drogi, nowe domy. Warunki ekonomiczne są całkiem dobre. Dodał też jednak, że w głębi duszy Tybetańczycy nie są szczęśliwi. Gdy mi to mówił, a siedział tam, gdzie ty teraz, miał łzy w oczach.

Wśród wielu religijnych przywódców, którzy przyjeżdżają czerpać z mądrości Dalajlamy, jest grupa Żydów; on zaś nieodmiennie zwraca się do nich z pytaniem, jak zachować kulturę na wygnaniu. Nieżyjący już Elie Wiesel wspominał w „New Yorkerze”, co powiedział mu Dalajlama w latach siedemdziesiątych:

Pisałeś o tym, jak Żydzi utracili ojczyznę dwa tysiące lat temu, a wciąż tu jesteście. Mój naród niedawno utracił ojczyznę i wiem, że będzie to bardzo długa droga na uchodźstwie. Jak udało wam się przeżyć?

Wycofawszy się właściwie z walki o niepodległość, tybetański rząd na uchodźstwie obniżył próg tego, co uznaje za sukces. Choć wciąż czasami słychać okrzyk „Rangzen!” – Wolność – Tybetańczycy teraz mówią bardziej o wolności zachowania kultury, wspomnień i języka zarówno wewnątrz Chin, jak i poza nimi. Starają się podtrzymywać pamięć o historii narodu, który znalazł się po przegrywającej stronie historii. Biblioteka Dzieł Tybetańskich i Archiwum w Dharamsali zawiera ponad sto tysięcy tytułów w języku tybetańskim, poczynając od kanonów buddyjskich przez traktaty medyczne i astronomiczne po współczesną poezję. Rząd na uchodźstwie prowadzi szkoły, które podtrzymują żywy język wśród młodszego pokolenia Tybetańczyków i zachęca do nauczania tybetańskiego w Chinach.

Dalajlama czerpie dumę z faktu, że tak wielu Tybetańczyków pragnie studiować własny język. „Podczas rewolucji kulturalnej pewien lokalny chiński urzędnik obiecywał, że język tybetański zostanie wytrzebiony w ciągu piętnastu lat. Wciąż nim jednak mówimy” – stwierdził.

Odkąd zrezygnował ze stanowiska głowy rządu na uchodźstwie i pozostaje jedynie duchowym przywódcą Tybetańczyków, postrzega siebie głównie jako inspirację dla trwania cywilizacji.

„To moja odpowiedzialność, zachowanie tybetańskiej kultury, kultury pokoju i współczucia”.

Ten cel wydaje się skromny i możliwy do osiągnięcia. Przetrwanie kultury nie powinno być przecież postrzegane jako zagrożenie dla supermocarstwa szykującego się, by zostać największą gospodarką świata. Niestety, moje podróże po Tybecie wskazują na coś innego...

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki Barbary Demick "Zjadanie Buddy. Życie tybetańskiego miasteczka w cieniu Chin", która ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne.

Zjadanie Buddy

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama