70 na 70

O autobusach jeżdżących w szabat, niewierzącym narodzie wybranym i bawiącym się Izraelu z naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem rozmawia Jacek Dziedzina.

Nie chodzą do synagogi?

– Ależ chodzą! Czasami. Każdy ma mezuzę na drzwiach, każdy chłopak był obrzezany ósmego dnia. Prawie każdy miał religijny ślub, może jeden miał tylko cywilny. Wszyscy mają koszerne jedzenie w domu, wszyscy palą świeczki szabatowe, w sobotę wieczorem odmawiają modlitwę kidusz… Ale oni są niepobożni!

Oni tak twierdzą.

– Tak.

Dlaczego?

– Bo oni nie lubią, kiedy drugi człowiek mówi, kim oni są. To jest ten problem. Jest duży procent Żydów, którzy mówią o sobie, że są niepobożni. To jest wewnętrzny problem w Izraelu. Są przecież i w Polsce katolicy, którzy wierzą, ale nie przyjmują wszystkiego, co podaje Kościół.

Jasne. Tak zresztą jest w każdej religii.

– Zawsze tak było, tylko dzisiaj ludzie są gotowi mówić o tym głośno.

To charakterystyczne zwłaszcza w społeczeństwach mocno zsekularyzowanych. Czyli przyznaje Pan, że Izrael też staje się coraz bardziej zeświecczony?

– Raczej odwrotnie. Sekularyzm już był. Bardzo silny. W roku 1948, kiedy znowu powstało państwo Izrael, tylko 10 lub 20 proc. Żydów zachowywało szabat.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama