Od religii do nadziei na pokój

Pokój był sprawa zbyt ważną, aby pozostawić ją wyłącznie politykom - uważał Bł. Jan Paweł II. Dlatego w tę sprawę zaangażował religie, zapraszając ich przywódców w 1986 r. do Asyżu.

Reklama

Źródła Asyżu

W październiku 1986 r. bł. Jan Paweł II zebrał razem przywódców chrześcijańskich, żydowskich, muzułmańskich oraz wielkich religii azjatyckich. Czas był trudny: na świecie panowała zimna wojna, a dwa przeciwstawne bloki walczyły ze sobą w wielu rejonach świata od Ameryki Łacińskiej po Afrykę. Europa była wówczas podzielona na dwie części i stała się magazynem dla setek głowic nuklearnych. Wiosną 1986 r. awaria reaktora w Czarnobylu doprowadziła do zwrócenia uwagi europejskiej opinii publicznej na koszmar atomowego holokaustu. Jakie byłyby konsekwencje wojny nuklearnej? Świat został opanowany przez napięcie i głęboki strach. Z pewnością, aby uspokoić umysły, nie wystarczały przedłużające się negocjacje między mocarstwami dotyczące rozbrojenia, które nie przynosiły żadnych owoców.

Jan Paweł II zrozumiał, że to sprzyjający czas, kairós dla wielkiej inicjatywy. ONZ ogłosiła rok 1986 Międzynarodowym Rokiem Pokoju. Papież zastanawiał się, w jaki sposób religie mogłyby przyczynić się do zmniejszenia napięcia między blokami i pomóc światu w odnalezieniu pokoju. Nie chodziło oczywiście o to, aby liderzy religijni dokonali inwazji na życie polityczne lub naśladowali międzynarodową dyplomację. Inny był kontekst, w którym tworzono i zrealizowano wydarzenie Asyżu, czegoś zupełnie nowego, skoncentrowanego na duchowym wymiarze pokoju i roli, jaką religie mogłyby odegrać na rzecz dialogu.

Na wzgórzu w Asyżu Jan Paweł II powiedział: „Może bardziej niż kiedykolwiek przedtem wewnętrzny związek między autentyczną postawą religijną i wielkim dobrem pokoju stał się oczywisty dla wszystkich”. Papież zachęcał religie, a przede wszystkim chrześcijan, do pracy w wielkim warsztacie pokoju. Mówił: „Pokój jest warsztatem pracy, otwartym dla wszystkich, nie tylko dla specjalistów, uczonych czy strategów. Za pokój są odpowiedzialni wszyscy”. Można by powiedzieć, że pokój był kwestią zbyt ważną, aby pozostawić ją wyłącznie politykom. Kilka dni później podczas zaimprowizowanej konferencji prasowej w czasie lotu wyznał: pokój „należy przede wszystkim do porządku etycznego i nie stanowi wyłącznie problemu, który sprowadza się do rokowań i negocjacji [...] politycznych”.

Nie modliliśmy się na próżno

Kilka lat temu, kard. Dziwisz wyjawił, że Jan Paweł II podczas prywatnych rozmów często powtarzał: «Pokój należy do wierzących. Pokój jest słowem Pisma Świętego». Te słowa nie zaskakują, jeśli pamięta się, że pochodził on z kraju, który zapłacił najwyższą cenę podczas drugiej wojny światowej. Osobiście doświadczył koszmaru wojny w Krakowie podczas okupacji hitlerowskiej, a jako papież obserwował konflikty w wielu uciskanych rejonach świata. O ich pokojowe rozwiązanie nieustannie się modlił lub zobowiązywał się do mediacji. Wystarczy wspomnieć o Libanie oraz wojnie między Chile i Argentyną, która wybuchła na początku pontyfikatu Papieża Polaka. Wszystkim, którzy radzili mu ostrożność w podejmowaniu inicjatyw, tam gdzie inni ponieśli klęskę, odpowiadał: „Dwa narody katolickie toczą wojnę, a ja powinienem stać z założonymi rękami?”. Dla niego pokój jest najcenniejszym dobrem, darem, którym Bóg obdarza każdego człowieka. Za pokój odpowiedzialni są wszyscy. Ale należy pamiętać również o tym jak kwestia pokoju była wykorzystywana na komunistycznym Wschodzie przez ruchy na rzecz pokoju i duchownych kolaborantów na rzecz pokoju. Ale nawet na Zachodzie wielu było pacyfistów, którzy wymachiwali sztandarami pokoju i brali udział, także nieświadomie, w grze prowadzonej przez Moskwę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| ASYŻ, DIALOG, RELIGIE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama