70 na 70

O autobusach jeżdżących w szabat, niewierzącym narodzie wybranym i bawiącym się Izraelu z naczelnym rabinem Polski Michaelem Schudrichem rozmawia Jacek Dziedzina.

Reklama

Jacek Dziedzina: Ma Pan może rozkład jazdy autobusów w Jerozolimie?

Michael Schudrich: – Nie… ale w internecie jest.

A komunikacja kursuje od piątku wieczora przez sobotę?

– W szabat?

W szabat.

– Myślę, że w samym centrum Jerozolimy już na pewno nie. Ja nie wiem, bo zawsze z lotniska biorę taksówkę lub wynajmuję auto.

Niedawne badania dla Instytutu Smitha w Izraelu pokazują, że aż 63 proc. Żydów chciałoby, żeby autobusy kursowały normalnie przez cały wieczór w piątek i przez całą sobotę. Czy szabat przestał być ważny dla Żydów?

– Nie. Przeciwnie – dzisiaj właśnie więcej Żydów zachowuje szabat niż jeszcze 30 lat temu. Tutaj raczej chodzi o możliwość wyboru. Człowiek ma prawo nie zachować szabatu, jeśli nie chce. Ja chcę być człowiekiem pobożnym i zachowywać szabat, ale są też ludzie inaczej myślący, którzy nie chcą go przestrzegać. Prawda jest również taka, że jak ktoś ma pieniądze, to ma samochód i może łamać szabat przez cały dzień. Jeżeli natomiast jest biedny, to ma kłopot, jeśli nie jeżdżą autobusy. I to pewnie o to chodzi tym 63 procentom.

Badania pokazują także, że 56 proc. Żydów domaga się wyraźnego rozdziału religii od państwa.

– I ja jestem za. Nie chcę, żeby państwo kazało mi być religijnym. Tak jak w Polsce trudno sobie wyobrazić, by rząd mówił, iż każdy katolik musi iść do kościoła w niedzielę.

No, to jasne, tyle że w przypadku Izraela, kojarzonego raczej z jakąś formą państwa wyznaniowego, takie deklaracje obywateli są dość znaczące.

– Wiara to musi być wolny wybór. Tora mówi nam: tu jest dobro, tu jest zło, tu jest życie, tu jest śmierć. Mówi wprawdzie: „wybierz życie”, ale śmierć też jest możliwa. Błogosławieństwo i przekleństwo. To jest twój wybór. Ludzie mogą wybrać przekleństwo, mogą wybrać źle. Rząd nie może zatem zakazywać mi pracować w szabat, jeżeli ja chcę pracować. To jest sprawa między mną a Bogiem. I rząd nie ma tu nic do gadania. Tak samo sprawa małżeństwa: teraz w Izraelu można zawrzeć tylko ślub religijny…

A w badaniach wyszło, że 62 proc. chciałoby wprowadzenia ślubów cywilnych.

– Ale to nie jest antyreligijne. Chodzi tylko o możliwość wyboru, żeby można było zawierać również śluby cywilne.

Wielu Żydów wyjeżdża na Cypr, żeby tam zawierać śluby cywilne, a potem żydowskie MSW uznaje takie małżeństwa w Izraelu.

– Zgadza się.

No więc jeśli ci ludzie zawierają tylko związki cywilne, nie legalizując tego później w synagodze przed rabinem, to chyba świadczy to trochę o religijnej obojętności?

– Ludzie, którzy budowali państwo Izrael 80 i 70 lat temu, nie byli bardzo pobożni. Nieraz nawet nie mieli żadnego ślubu. W ogóle temat ślubu religijnego czy cywilnego nie istniał – jesteśmy ludźmi, ślub nie jest potrzebny.

Mówi się czasem, że Izrael to państwo wyznaniowe niewierzących obywateli.

– Co znaczy „niewierzący”?

Sam nie wiem. To pewnie ktoś, dla kogo temat Boga nie istnieje.

– Mam wielu krewnych w Izraelu. Wszyscy oni mówią o sobie, że są niereligijni.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama