Krok od niepodległości

Kurdyjska autonomia w północnym Iraku, spokojne od kilkunastu lat miejsce, zaczyna się zmieniać, mimo że wojny jeszcze nie ma. Są za to naloty tureckich wojsk, oficjalnie walczących z Państwem Islamskim.

Toczący się przez ponad cztery lata konflikt w Syrii, a także częste ataki terrorystyczne w Iraku poza autonomią spowodowały napływ uchodźców, ale z tym zjawiskiem Kurdowie sobie jakoś radzili do lipca ubiegłego roku. Sytuacja zmieniła się, kiedy tereny kurdyjskie, co prawda nienależące do autonomii, zostały zaatakowane przez dżihadystów z samozwańczego kalifatu, czyli Państwa Islamskiego, nazywanego na tamtych terenach Da’ish. Kurdowie, jeden z najstarszych narodów świata, żyjący na skrzyżowaniu szlaków komunikacyjnych Bliskiego Wschodu, na styku trzech głównych monoteistycznych religii, szacowani na około 50 mln osób, żyją rozdzieleni po I wojnie światowej na cztery kraje (Irak, Iran, Turcję i Syrię), od dawna walcząc o możliwość utworzenia samodzielnego państwa.

Sen o własnym państwie

Na mocy irackiej konstytucji z 2005 r. Kurdowie w Iraku uzyskali prawnie usankcjonowaną autonomię, zwaną Regionem Kurdystanu. Nie zapomnieli jednak o marzeniu o stworzeniu własnego państwa, do czego uprawnia ich zapis w owej konstytucji. Ich zdaniem jednak funkcjonowanie tylko w ramach Iraku malutkiego państwa, okrojonego o istotne tereny etniczne, nie ma racji bytu. Takie państewko co prawda w irańskim Kurdystanie w 1946 r. funkcjonowało przez 11 miesięcy, ale ponieważ nie miało znikąd poparcia, upadło. Dlatego w nowej rzeczywistości Kurdowie uznali, że wszelkie działania związane z ewentualną suwerennością odbędą się po referendum w sprawie miasta Kirkuk i terenów spornych. Zgodnie z zapisem 140 artykułu irackiej konstytucji miało się ono odbyć do końca 2007 roku. Nie odbyło się, bo właśnie wówczas władze Turcji rozpoczęły bombardowania infrastruktury północnego Iraku pod pretekstem zwalczania tureckich Kurdów z PKK (Partia Pracujących Kurdystanu), nazywanych przez Turków najgroźniejszymi terrorystami świata.

O wyodrębnieniu się Kurdystanu z Iraku trudno było więc mówić. Aż do ubiegłego roku, kiedy to zarówno miasto, jak i prowincja Kirkuk zostały zaatakowane przez dżihadystów. Mimo że złoża ropy naftowej w okolicach Kirkuku pod względem wielkości plasują się na 6. miejscu w świecie, iracka armia właściwie nic nie zrobiła, aby je obronić przed Da’ish. Obroną zajęli się Kurdowie i dzisiaj ze złóż pod Kirkukiem sami wydobywają ropę naftową, przesyłając ją do tureckiego portu Ceyhan. Pod koniec lipca 2015 r. ten naftowy rurociąg Kurdów został, ponoć przez pomyłkę, unieruchomiony przez PKK. Tureccy Kurdowie, jak twierdzą, nie wiedzieli, że jest własnością RK. Miał to być odwet za tureckie bombardowania irackich i syryjskich Kurdów, tym razem pod pretekstem walki z IS. Turcy twierdzą, że bombardują tureckich Kurdów z PKK, którzy schronili się w RK, ale przy okazji zniszczyli szpital pod Amadiyą i zabili kilku cywili.

Czystki i uchodźcy

Region Kurdystanu, zamieszkany przez 5,5 mln osób, stanowi zaledwie 1/10 terytorium Iraku, ale owa autonomia zajmuje 9. miejsce na świecie pod względem zasobów ropy naftowej i 11., jeśli chodzi o zasoby gazu ziemnego. RK jest też bogaty w wodę i urodzajną ziemię. To z tych terenów budżet Iraku uzyskuje niemal 50 proc. swoich dochodów. Mimo to na początku 2014 r. wszelkie dotacje z Bagdadu dla RK zostały wstrzymane. Przekłada się to na niewypłacanie pensji nauczycielom, urzędnikom, policji, wojsku… Władze w Bagdadzie również całkowicie odcięły się od nakładów, jakie ponoszą Kurdowie na pomoc dla uchodźców, chroniących się właśnie na ich terenach, a nie w Iraku arabskim.

Zagrożeniem dla kurdyjskiej autonomii stało się powstanie IS i ogłoszenie pod koniec czerwca 2014 r. samozwańczego kalifatu, nieoficjalnie wspieranego przez rząd w Bagdadzie. IS brutalnie rozprawia się z ludnością chrześcijańską i jezydzką, a także z Kurdami, muzułmanami oraz Turkmenami, zamieszkującymi terytoria sporne, czyli rejon Niniwa (miasto Mosul i okolice) i Şingal (miasto i region), a więc poza RK. Mówi się wręcz o spisku władz Iranu, Syrii, Turcji, ale i władz Iraku z Bagdadu, mającym na celu „wyczyszczenie” terenów bogatych w surowce energetyczne ze wszystkich społeczności, które są niepotrzebne, czyli chrześcijan, jezydów i Kurdów. Na skutek niezwykle agresywnych zachowań dżihadystów doszło do ogromnych zniszczeń i do przybycia 2-milionowej rzeszy uchodźców na teren Kurdystanu. Jedyną lądową siłą militarną na świecie, która stanęła do walki z barbarzyńskim IS, jest armia kurdyjskich peszmergów (w Syrii są to Kurdowie z YPG – Powszechne Jednostki Obrony – powiązani z PYD – Partia Unii Demokratycznej i oddziały chrześcijan). Niestety, nie jest ona wspierana przez władze w Bagdadzie.

Życie coraz trudniejsze

W Kurdystanie panuje pozorny spokój, jednak na ulicach zauważa się zwiększoną ilość służb bezpieczeństwa. W kurdyjskiej telewizji pojawiają się komunikaty o tym, aby nie gromadzić się, nie dawać pretekstu do ewentualnych ataków terrorystycznych. W sklepach nie brakuje towaru. Ludzie chodzą normalnie do pracy, mimo że często nie otrzymują za nią zapłaty. Wszystko podrożało, brakuje pracy, mieszkań. Do niedawna wystarczało, aby w rodzinie pracowała jedna osoba, teraz pracują niemal wszyscy, i to często na dwóch etatach. Gospodarka spowolniła, bo większość pieniędzy przeznacza się na pomoc uchodźcom i obronę przed IS. 2 mln uchodźców tylko w niewielkim procencie mają możliwość zarabiania. Wielu z nich, zwłaszcza Kurdów syryjskich, myśli o powrocie, tylko dokąd?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.