Prometeusz

Był najbardziej ukochanym Bogiem. Kochał ludzi, a ludzie kochali go. Wszyscy wiedzą, że to właśnie on pokazał, jak używać kamiennego oleju, nauczył wydobywać metal z wnętrza ziemi, zbudował pierwszy statek.

W sypialni nikogo nie było. Najwyraźniej nauczyciel czeka w ogrodzie, domyślił się Petros. Wrócił do sali i otworzył najbliższe drzwi, licząc na to, że trafi do ogrodu, ale za drzwiami okazało się być miejsce odosobnienia. Cicho szumiała woda i pachniało kwiatami.

Następne drzwi prowadziły do ogrodu, słabo widocznego w ciemności. Po prawej i lewej stronie wejścia stały dwie wysokie, wyższe od Petrosa, lampy. Sądząc po żółtym, kopcącym płomieniu, cennej siateczki, która zamienia każdą lampę w świątynną, w nich nie było. W fotelu przy małym okrągłym stole siedział nauczyciel Parva, on też – najwyższy kapłan, najbardziej wpływowy człowiek w całym Wielkim Barge. Jego maska leżała obok na stole. Petros, zgodnie z tradycją, ukląkł, przycisnął czoło do miękkiej, równo przyciętej trawy i wyciągnął ręce w stronę wielkiego człowieka.

– Przestań się wylegiwać – surowo powiedział nauczyciel. – Lepiej opowiedz, jak ci idzie z liczbami pierwszymi. Wstań już i idź do fotela!

Petros usiadł w fotelu i zaczął opowiadać o znalezionym przez siebie sposobie znajdowania liczb pierwszych. Petros przesiewał liczby, odrzucając niedoskonałe, dlatego metodę nazwał „sitem”.

– Nieźle – przyznał nauczyciel – ale, szczerze mówiąc, spodziewałem się czegoś bardziej imponującego. Podoba ci się?

Szczerze mówiąc, Petrosowi podobało się praktycznie wszystko, co wymyślał, i „sito” nie było wyjątkiem. Niemniej jednak, spuścił wzrok i skromnie wzruszył ramionami.

– Dobrze, dobrze, nie musisz udawać. Takiego samolubnego aroganta jak ty nigdy nie spotkałem i raczej nigdy nie spotkam. Jednak muszę przyznać, że masz pewne podstawy, by być z siebie zadowolonym. Teraz muszę ci powiedzieć, którego z Wysokich Bogów będziesz słuchać. Właściwie powinienem założyć oficjalną maskę i poinformować cię o tym zgodnie z odpowiednim rytuałem, ale – obejdziesz się. Krótko mówiąc, twój Bóg to Prometeusz. Jesteś zadowolony?

Powiedzieć, że Petros był zadowolony, to nic nie powiedzieć. Oczywiście, w hierarchii Bogów Prometeusz nie zajmował najwyższego miejsca. Gromowładny, Władca Mórz i Władca Podziemnego Królestwa byli uznawani za bardziej potężnych. Ale Prometeusz był najbardziej ukochanym Bogiem. Kochał ludzi, a ludzie kochali go. Wszyscy wiedzą, że to właśnie on pokazał, jak używać kamiennego oleju, nauczył wydobywać metal z wnętrza ziemi, zbudował pierwszy statek.

Prometeusz nauczył ludzi pływać po morzach po niewolników i gdyby nie on, mieszkańcy Barge nadal sami orali by ziemię i wydobywali kamień w kamieniołomach.

Ale miłosierny Prometeusz był dobry nie tylko dla bargian, ale i dla innych narodów. Uczył, że kolor skóry nie jest najważniejszy, a bargianin jest lepszy od białoskórego niewolnika nie ze względu na swoją czarną skórę, ale dlatego, że więcej wie i więcej potrafi.

Opowiadają, że wiele wieków temu Prometeusz nawet wybrał sobie Słuchającego w Nocy spośród białoskórych niewolników. Od tego czasu, małą część dzikusów zaczęto regularnie zwracać do ojczyzny. A dwieście lat temu nakazał wybierać niewolników do wysyłki do domu nie za pomocą losowania, ale na podstawie wyników zawodów. W ostatnich dwustu latach do domu w dzikie plemiona wracają ci niewolnicy, którzy najlepiej radzą sobie w rzemiośle, piśmiennictwie i sztuce...

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki "Anioł Pietia". Autor i wydawnictwo: Alex Lakmunt.

Aleksjej

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg