Nieznany bohater

Skanderbeg jak najbardziej zasłużył na tytuł „Athleta Christi” – obrońca wiary chrześcijańskiej przed muzułmanami – nadany mu przez papieża Pawła II.

W listopadzie 1443 roku wojska węgierskie pod dowództwem Jana Hunyadyego pokonały pod Niszem Turków, dążących do podboju całej południowej Europy. Bezpośrednio po bitwie z tureckich szeregów wymknął się wraz z 300 jeźdźcami Skanderbeg. Sułtan Murad II nie mógł uwierzyć, że może go zdradzić człowiek, który służył mu wiernie przez lata i zrobił karierę w szeregach jego armii. Nie przypuszczał też, że stanie się on najbardziej wytrwałym przeciwnikiem osmańskiego imperium. Skanderbeg, a właściwie Jerzy Kastriota, z pewnością należał do najwybitniejszych postaci i dowódców wojskowych swoich czasów. Zdumiewa fakt, że potrafił przez 25 lat skutecznie bronić niepodległości Albanii, dysponując niewielkimi możliwościami, zarówno pod względem liczebności swoich oddziałów, jak i zasobów materialnych w stosunku do potęgi muzułmańskiego Imperium Osmańskiego.

Zakładnik na sułtańskim dworze

Albański bohater urodził się w 1405 roku. Jego rodzina należała do najbardziej wpływowych w kraju znajdującym się na szlaku osmańskiej inwazji i podzielonym na szereg zwalczających się księstw. Ojciec Skanderbega, Jan Kastriota, początkowo walczył z muzułmańskimi najeźdźcami, ale w pierwszej połowie XV wieku. Albania musiała uznać turecką dominację. Jan zachował swoje włości, musiał jednak wysłać dwóch synów jako zakładników na sułtański dwór. Skanderbeg był wyznawcą prawosławia, ale na dworze przeszedł na islam. Kształcił się w szkole wojskowej, wstąpił do armii tureckiej, brał udział w licznych kampaniach wojennych, cieszył się uznaniem swoich przełożonych. Walczył również z chrześcijanami, którzy opierali się muzułmańskiej inwazji, a sułtan Murad II docenił jego zasługi i mianował go gubernatorem kilku albańskich prowincji.

Swoją decyzją zerwania z Turkami Skanderbeg zaskoczył wszystkich. Nie podjął jej nagle, z pewnością wpływ na nią miały różne czynniki, ale chyba najważniejszym był sprzeciw wobec metod, jakich Turcy używali wobec mieszkańców podbitego kraju. Po opuszczeniu obozu postanowił poprowadzić swoich żołnierzy do Krui, miasta będącego dziedzictwem jego ojca. Twierdzę opanował, a wkrótce zdobył inne tureckie twierdze w środkowej Albanii, a na zamku w Krui wywiesił sztandar z herbem rodziny Kastriotów. Do historii przeszły też słowa, które wówczas wypowiedział: „Nie przyniosłem wam wolności. Znalazłem ją pośród was”.

Skanderberg porzucił islam i powrócił do chrześcijaństwa. Został katolikiem. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że sam nie będzie w stanie zbyt długo opierać się tureckiej armii. W marcu 1444 roku w miejscowości Lezha udało mu się zjednoczyć skłóconych albańskich feudałów, by wspólnie stawić opór islamskim najeźdźcom. On sam stanął na czele powołanej tam Ligi Albańskich Książąt. Zyskał wsparcie innych możnych rodów, zawarł też szereg sojuszy dyplomatycznych z państwami europejskimi. Skanderbega łączyły przyjazne stosunki z Królestwem Neapolu. Na czele swoich wojsk brał nawet udział w konfliktach wewnętrznych królestwa i pomógł królowi Ferdynandowi I zwalczyć opozycję. Wspierali go też kolejni papieże. Nie była to pomoc na wielką skalę, bo Państwo Kościelne nie dysponowało w tym czasie zbyt wielkimi środkami finansowymi. Natomiast stosunki z Wenecją, która chciała zachować poprawne relacje z sułtanem, nie zawsze układały się dla Albanii pomyślnie.

Wojownik Chrystusa

Było oczywiste, że odpowiedź sułtana na działania Skanderbega jest tylko kwestią czasu. Pierwsza próba rozprawy z albańskim „zdrajcą” w czerwcu 1444 roku zakończyła się druzgocącą klęską 25-tysięcznej armii osmańskiej w dolinie Torvioli. Zwycięstwo odbiło się głośnym echem w całej Europie, bo była to jedna z nielicznych wygranych przez chrześcijańską armię bitew z muzułmańskimi Turkami na terenie Europy. Skanderbeg usiłował też dołączyć do oddziałów Władysława Warneńczyka pod Warną, ale przeszkodziła mu w tym obstrukcja serbskiego despoty, wasala Turcji. Sułtan za wszelką cenę próbował odzyskać kontrolę nad Albanią, jednak jego wszystkie kolejne wyprawy kończyły się klęską. W końcu sułtan miał dość.

W czerwcu 1450 roku Murad II osobiście poprowadził na Albanię kilkudziesięciotysięczną muzułmańską armię. Obległ Kruję, gdzie Skanderbeg pozostawił 1500 żołnierzy, którzy bohatersko bronili miasta. Sam z resztą armii prowadził wojnę podjazdową, atakując znienacka oddziały wroga i linie jego zaopatrzenia. Turcy ponosili tak dotkliwe straty, że po czterech miesiącach przerwali oblężenie. Wkrótce zmarł sułtan Murad II, a władzę objął jego syn Mehmed II. W latach 1466 i 1467 Turcy jeszcze dwukrotnie bezskutecznie oblegali Kruję.

W 1453 roku Mehmed II zdobył Konstantynopol, a Turcy na dobre usadowili się w Europie. Wydawało się wówczas, że los Albanii jest przesądzony. Jednak, jak w „Dziejach wypraw krzyżowych” napisał Steven Runcimanimo, „mimo zdobycia Konstantynopola przez Turków męstwo Skanderbega ocaliło niezależność Albanii jeszcze na dwadzieścia lat”.

W wojnach z Turkami Jerzy Kastriota poniósł również jedną klęskę. Latem 1455 roku, w czasie kiedy jego armia oblegała Berat, Turcy zaskoczyli albańską kawalerię odpoczywającą nad brzegiem rzeki Osum. Zginęło prawie 5 tys. żołnierzy Skanderbega, czyli prawie połowa jego armii. Była to klęska dotkliwa, ale jedyna, jaką poniósł w zmaganiach z islamskim najeźdźcą. Wszystkie następne inwazje zostały odparte. Zniecierpliwiony sułtan, wzorem swego ojca, postanowił osobiście rozprawić się z Kastriotą. W 1466 roku na czele ogromnej armii wkroczył do Albanii i obległ Kruję. Po kilku miesiącach, zniechęcony, wrócił do kraju, pozostawiając w Albanii część swoich oddziałów. Skanderbeg znowu odniósł zwycięstwo, a Turcy się wycofali. Rok później sułtan powrócił i znowu obległ Kruję. I tym razem bezskutecznie.

Kolejne tureckie inwazje sprawiły, że kraj znalazł się w ruinie. Ogromne straty poniosła ludność, zdziesiątkowane zostały szeregi możnych. Skanderbeg postanowił w styczniu 1468 roku jeszcze raz zwołać naradę czołowych albańskich przywódców w mieście Lezha. Chciał opracować strategię działania na przyszłość, jednak zachorował na malarię i zmarł 17 stycznia 1468 roku. Pochowano go w miejscowym w kościele św. Mikołaja. Turcy, którzy w 1480 roku zdobyli i splądrowali miasto, wykradli kości bohatera. Robili z nich amulety.

Na wieść o śmierci Skanderbega sułtan Mehmed II podobno powiedział: „Wreszcie Europa i Azja są moje. Biada chrześcijaństwu, które straciło swój miecz i tarczę”. To oczywiście legenda, natomiast z pewnością była to dobra wieść dla sułtana. Wenecja, której przypadła teraz rola obrońcy Albanii, jak najszybciej chciała pozbyć się tego dziedzictwa, mając na względzie swoje interesy handlowe. Wkrótce kraj, mimo stawianego czasami Turkom oporu, popadł w stan kompletnego chaosu. Nikomu już nie udało się zjednoczyć albańskich książąt do wspólnej walki z wrogiem. Podbój i zniewolenie Albanii były tylko kwestią czasu.

Trudno przecenić znaczenie oporu, jaki Skanderbeg stawiał przez lata Turkom. Nie ma wątpliwości, że przeszkodził muzułmanom w inwazji na państwa Półwyspu Apenińskiego. Dopiero po jego śmierci, kiedy w 1480 roku Albania znalazła się pod tureckim panowaniem, podjęli taką próbę, zajmując Otranto. Już współcześni podziwiali bohaterskiego władcę, widząc w nim obrońcę chrześcijaństwa przed islamskim najazdem, a papież Paweł II za wkład w obronę chrześcijańskiej Europy nadał mu zaszczytny tytuł „Athleta Christi” – obrońca wiary chrześcijańskiej. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Autopromocja