Mistyka na skróty

Korespondent wojenny pyta o cenę duchowych podróży do Indii.

Gdzie wyruszyć po oświecenie, jeśli nie do Indii? Kraina zaginionych świętych miast, pustelni ascetycznych mistrzów, zapomnianych świątyń, gdzie duchowe doświadczenie jest niemal na wyciągnięcie ręki. Wojciech Jagielski tym razem nie wciela się w rolę korespondenta wojennego, ale rusza „świętym szlakiem hipisów” przez Afganistan, Pakistan i Nepal aż do Indii. Przygląda się motywom swoich bohaterów, próbuje zrozumieć ich poplątane życiorysy.

„Koleżka” i „Święty” to długowłosi włóczędzy, którzy porzucili Zachód. Jeden w oparach haszyszu poszukuje duchowości równie intensywnie jak fajki do palenia. Drugi, zafascynowany wartościami hipisów, wyruszył do Indii, aby znaleźć swoje miejsce. Po kilku latach z odrazą zauważa, że to, przed czym uciekał, dogoniło go i boleśnie z niego zadrwiło. Haszysz został zastąpiony heroiną, delikatne trącanie strun gitary – agresywnym dyskotekowym rytmem. Tam, gdzie był pacyfizm i wolna miłość, teraz rozpanoszyła się banalność śmierci i wykorzystywanie seksualne.

Jagielski w swoim reportażu jest człowiekiem stąpającym twardo na ziemi. Zdaje sobie sprawę z tego, że jest coś niesamowicie urzekającego w Indiach. Czy jednak Zachód nie zachłysnął się w sposób niemal zupełnie bezkrytyczny duchowym dziedzictwem Wschodu, wybierając jedynie te elementy, które były najbardziej ezoteryczne, tajemnicze, pociągające? Jak zrozumieć tę pogoń za swoistą „mistyką na skróty”?

Reporter stawia pytania, nie ocenia. Nie zapuszcza się zbyt głęboko w świat duchowy, interesuje go konkret. Portretuje długowłosych włóczęgów, ich wielkie oczekiwanie duchowego przebudzenia i wielkie rozczarowanie. Jednocześnie zauważa, że świat nie znosi próżni. Gdy do Indii przybyli hipisi, w zwolnione przez nich miejsce w Europie z chęcią weszli młodzi Hindusi. Młodzi i hałaśliwi, z radością wyzwolili się z rodzimych tradycji, które ich krępowały. Z czasem długowłosi włóczędzy stali się w Indiach bardziej hinduscy niż sami Hindusi. Jeden z hinduskich profesorów pyta hipisa: nie macie własnych przewodników duchowych? To pytanie nie opuszcza czytelnika i sprawia, że lektura „Na wschód od zachodu”, choć miała być zwykłym reportażem, zamienia się w intrygujące rekolekcje.

Marcin Cielecki

  Wojciech Jagielski Na wschód od zachodu Znak Kraków 2018 ss. 320

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.