Antrovis: Gwiezdne wojny

Osiem miliardów lat temu Słowianie z planety Atlanta wylądowali pod górą Ślęza. Statek Hebrajczyków z planety Hebra wybrał kurs na Mazowsze. Rasa czarna, żółta, czerwona i zielona (dziś wymarła) przyleciały tu także z innych planet. Tak powstała ludzkość. Jej los jest przesądzony. Za kilka lat nadejdzie seria katastrof, które zniszczą Ziemię.

Tajemnicze zniknięcie
W sierpniu 1993 r. siedemnastoletni chłopiec, jeden z gorliwych adeptów grupy... zniknął i nie odnalazł się do dziś. Policja i prokuratura nie zdołały jednak udowodnić, że to zniknięcie miało bezpośredni związek z grupą. Innego zdania jest matka chłopca. Jej list można przeczytać w internecie (kliknij tutaj).

Wkrótce pojawiły się w mediach inne straszliwe oskarżenia pod adresem grupy, niektóre wręcz niewiarygodne: o sprzedawanie za granicę ludzkich organów. Ale trudno się dziwić, skoro teoretycy ruchu twierdzili, że "handel ludzkimi częściami w kosmosie jest bardzo popularny".
Edward Mielnik pod koniec 1993 roku oficjalnie rozwiązał Antrovis. Działacze organizacji walczących z sektami twierdzą jednak, że Centrum działa nadal, "w podziemiu".

Niedawno poznańskie media podały, że w tamtejszych księgarniach sprzedawane były książki wydane przez Antrovis. Poinformowano, że zaalarmowany przez jedną z mieszkanek Poznania Ogólnopolski Komitet Obrony Przed Sektami zainteresował się sprawą. Książki jednak rozeszły się w błyskawicznym tempie.

Zresztą nawet gdyby Komitet doprowadził do wycofania tych książek z księgarni, to i tak jego zwycięstwo byłoby pozorne.

W internecie, na stronie poważnej, naukowej księgarni z Warszawy znaleźliśmy bowiem, wśród wielu pozycji, książkę Edwarda Mielnika: "Koniec Boga początek człowieka", wydaną w 1997 r. w Warszawie przez wydawnictwo "Mielnik S.C.". Książka kosztuje 28 zł, ale w przypadku zamówienia przez internet księgarnia proponuje rabat 7%. Kuriozalnie zaliczono książkę Mielnika do działu "Nauka" i opatrzono następującym omówieniem: "Drugi tom antytryptyku ukazującego spustoszenie dokonane przez Kościół katolicki i ideę chrześcijaństwa w umysłach ludzkich. Książka obnaża mechanizmy manipulacji człowiekiem i degradacji ludzkiego ciała, sterowanego przez mózg."

Pozostałe części "antytryptyku" napisały Anna i Ewa Mielnik, opatrując je wiele mówiącymi tytułami: "Bóg człowiekowi taki los zgotował" oraz "Boga nie ma". Mielnikowie nie ustają więc w staraniach wyselekcjonowania 144 tysięcy kandydatów do ucieczki na planetę Mirinda.

***

Świadectwo Iwony:

Trafiłam do sekty pod nazwą "Antrovis", ale do sekty tak nagle też się nie wpada. Jest to pewien proces. Duży wpływ wywarła na mnie kiedyś przebywająca w moim domu pewna pani radiestetka, która powołując się na Boga, usługiwała pewnymi tajemniczymi właściwościami, wiedzą o energiach, wahadełkiem itd.

W sumie pierwszy kontakt z taką sobą o bardzo też przyjemnym i pozytywnym usposobieniu wywarł na mnie wrażenie. Powoli zaczęłam interesować się tą tajemniczą wiedzą, kupowałam różne lektury, ale zawsze jakoś brakowało mi czasu na dokładne ich studiowanie, po prostu Bóg nie dopuszczał do tego. Ciekawość jednak we mnie tkwiła. I jak mówi znane powiedzenie: "ciekawość to pierwszy stopień do piekła" stało się rzeczywistością.

Na tę ciekawość zaczął odpowiadać mi pewien chłopak w czasie pieszej pielgrzymki do Częstochowy. Nie wiem po co szedł, może dla pozyskania "Wybrańców"? Rafał często przebywał w moim towarzystwie, grał na gitarze, więc często też mi grywał, robił różne niespodzianki, w międzyczasie przekazywał mi w pewnych "porcjach" swoja wiedzę. I w sumie ten niepozorny, mały i młodszy ode mnie człowieczek zaczął skupiać na sobie moją uwagę.

Po pielgrzymce były spotkania i długie, długie wyczerpujące rozmowy, wyczerpujące i wywołujące wiele niepokojów i niejasności. Myślałam też, że coś z nim jest nie tak, że trzeba mu pomóc. Wkrótce jego inteligencja przezwyciężyła. Rafał zaczął zapoznawać mnie z podobnymi osobami i widząc grupę jemu podobnych, zakompleksiona - zaczęłam myśleć, że to ze mną chyba jest nie tak. Wokół mnie była wytwarzana specyficzna atmosfera, otaczano mnie wielką życzliwością.

Podobało mi się to, więc zaczęłam do nich często przyjeżdżać a cały czas byłam faszerowana nowymi porcjami wiedzy, lekturami, kasetami itd. Pochodzili z różnych środowisk, byli wśród nich i artyści, co mnie dodatkowo pociągało, naukowcy, pisarze... W ten sposób zaczęłam odseparowywać się od rodziny, od znajomych. A studia okazały się absolutną bzdurą, więc z nich zrezygnowałam. Zaczęłam doświadczać ogromnej pustki, pojawiały się stany lękowe, łatwo zmieniałam moje nastroje. Niczego już nie rozumiałam. Nie miałam do kogo się zwrócić, no może trochę do siostry, którą zaczęłam wciągać do grona wybranych. Miałam teraz polegać tylko na sobie. Zostałam tylko ja - Chrystus przecież okazał się jakąś kosmiczną energią.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |