Rabin Abraham z Warszawy

– Znaczenie jednego takiego życia jest w oczach Boga tak ogromne, że przywraca równowagęw świecie – napisał po śmierci Heschela jego przyjaciel, jezuita Daniel Berrigan.

Bóg jest poruszony
Lektura Heschela jest dla chrześcijanina ożywczym zastrzykiem mądrości starszych braci w wierze. Jego myśli, mające często postać aforyzmów, inspirują, pobudzają, momentami niepokoją. Zawsze jednak kierują człowieka w stronę głębszego nurtu życia, do jego źródła. Jest w nich prawdziwie prorocka siła. Moc świętości, siła duszy żyjącej w bliskości Boga.

To Bóg poszukuje człowieka i potrzebuje go. Ta myśl powraca nieustannie. „Najistotniejsza w przesłaniu proroków nie jest myśl o obecności Boga dla ludzi, ale o obecności człowieka dla Boga”. Zdaniem Heschela, Biblia nie jest księgą człowieka o Bogu, ale raczej księgą Boga o człowieku. Jej głównym przesłaniem jest głęboka troska Boga o człowieka, Jego współczucie. Bóg jest poruszony ludzkim cierpieniem i angażuje się w sprawy człowieka. Takie rozumienie zmienia całą sędziwą tradycję żydowskiej i chrześcijańskiej teologii, która bazowała na klasycznej metafizyce. Współczujący i wzruszony nędzą ludzką Stwórca nie jest „Nieporuszonym Poruszycielem”, jak chciał Arystoteles. Jest raczej, jak pisze Heschel, „Najbardziej Poruszonym Poruszycielem”.

Największym problemem człowieka jest relacja z Bogiem. Odpowiedzią na zło powinna być świętość, czyli wyższy poziom ludzkiej egzystencji, świadomość, że nie jesteśmy sami. Nasza zdolność do pokonywania zła pochodzi bowiem z mocy miłości i świętości danej nam przez Boga. „Życie jest partnerstwem Boga i człowieka (…) Bóg jest partnerem i stronnikiem ludzkiej walki o sprawiedliwość, pokój, miłość i piękno, i właśnie dlatego, że potrzebował człowieka, wszedł z nim w przymierze po wsze czasy. (…) Marzeniem Boga jest nie być samotnym i uczynić ludzkość partnerem w dziele ciągłego stwarzania. Cokolwiek czynimy, przyczyniamy się w ten sposób do dzieła odkupienia lub stajemy mu na przeszkodzie; ograniczamy moc zła lub ją potęgujemy”.

Heschel bywał krytyczny wobec religii. Jego zdaniem, synagogi i kościoły cierpią z powodu identycznej choroby – dotkliwego chłodu, ponieważ przywódcy wspólnot religijnych sądzą, że duchowe problemy można rozwiązać za pomocą administracyjnych środków. „Religia często cierpiała na skutek zaściankowości, zaspokajania własnych ambicji, skoncentrowaniu się wyłącznie na sobie, jak gdyby jej zadaniem nie było uszlachetnić ludzką naturę, lecz uwypuklić majestat i piękno własnych instytucji, poszerzyć zbiór doktryn. (…) Religia nie istnieje dla religii, ale dla Boga”.

Korzystałem z książek A.J. Heschela: „Żadna religia nie jest samotną wyspą” (WAM, Kraków 2005), „Człowiek nie jest sam” („Znak”, Kraków 2001), „Prosiłem o cud” („W drodze”, Poznań 2001) oraz z opracowania ks. W. Szczerbińskiego „Abraham Joshua Heschel – odnowiona teologia proroctwa”.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama