Skromne zakończenie Ramadanu

Z powodu obostrzeń związanych z pandemią malezyjscy muzułmanie musieli zmienić swoje zwyczaje w czasie trwającego od sobotniego wieczoru święta Eid Al-Fitr. Święto jest obchodzone na zakończenie miesiąca postu.

Eid Al-Fitr, znane w Malezji także jako Hari Raya, tradycyjnie jest tu obchodzone przez cały miesiąc. W wigilię święta domownicy zbierają się przy kończącej post kolacji, a kolejnego dnia uczestniczą w zakończonych kazaniem modłach w meczetach. Kolejne dni przeznaczone są na odwiedziny u rodziny, przyjaciół i znajomych, z którymi spędza się czas przy tradycyjnych potrawach. Dzieci otrzymują pieniężne podarunki, tzw. duit raya.

Obchody wiążą się zwykle z masowymi wyjazdami z Kuala Lumpur i otaczającego stolicę stanu Selangor, gdzie działa większość usług i przemysłu. Napływowi mieszkańcy tej części kraju wyjeżdżają w tym okresie w odwiedziny w rodzinne strony.

W tym roku, z powodu pandemii, jest jednak zupełnie inaczej.

Podróże między stanami są niedozwolone, a policja ściśle egzekwuje przepisy. Na drogach międzystanowych wystawiono ponad 160 posterunków. W dniach poprzedzających święta zatrzymano tam tysiące aut, których właściciele próbowali dotrzeć do swoich rodzinnych miejscowości, a setki osób ukarano grzywną.

"Żeby chronić życie, musimy poświęcić niektóre z naszych tradycji i norm () Doradzam wszystkim, żeby przedyskutowali z rodziną i krewnymi, kto powinien zostać zaproszony na święta" - powiedział w sobotę premier Muhyiddin Yassin. Szef rządu zalecił współobywatelom, żeby nawet podczas rodzinnych spotkań pamiętali o zachowaniu dystansu społecznego, unikali uścisków dłoni i fizycznego kontaktu.

Muhyiddin przyznał, że rząd obawia się wzrostu liczby zachorowań na Covid-19, a ewentualna decyzja o zniesieniu wprowadzonych w połowie marca ograniczeń w ruchu będzie zależała od tego, jak ściśle Malezyjczycy będą się do nich stosowali, dopóki obowiązują. Zasugerował też, że w razie skoku liczby zakażeń restrykcje zostaną przedłużone.

Miejscowi obchodzą tegoroczne święta znacznie skromniej, niż zwykle, także mniej na nie wydając. "W tym roku odwiedzamy tylko krewnych mieszkających blisko" - mówi PAP pochodząca ze stanu Kedah studentka A'in. "Rząd pozwala na organizowanie maksymalnie 20-osobowych spotkań. Policja tego oczywiście nie sprawdza, ale wszyscy znajomi tak już się przyzwyczaili do siedzenia w domu, że faktycznie zostają tylko z najbliższą rodziną" - dodaje.

Trener tenisa Ahmad Hazeeq Ahmad Hisham powiedział gazecie "Malay Mail", że świętuje Hari Raya z rodziną żony w stanie Perlis na północy kraju. Jak zauważył, dzięki temu, że w tej części Malezji od dawna nie wykryto nowych zakażeń, bez przeszkód mogą odwiedzić najbliższych. "Ale ciągle boimy się wpuszczać do nas gości, bo nie wiemy, gdzie wcześniej byli. Nadal jest niebezpieczeństwo zarażenia się, a tym nie chcę ryzykować" - podkreślił.

Hanifi, grafik w prywatnej firmie w malezyjskiej stolicy, mówi PAP, że w tym roku nie wybrał się do rodzinnego Kelantanu na wschodzie kraju. "W zamian zorganizowaliśmy iftar (pierwszy posiłek spożywany po całodziennym poście - przyp. PAP) ze współlokatorami. Żaden z nas nie ma krewnych z Kuala Lumpur. Wspólnie gotujemy, a część z nas modli się w domu" - opowiada, przyznając, że radykalna zmiana sposobu świętowania to dla wielu jego znajomych ogromny szok, zwłaszcza dla tych najbardziej religijnych.

W zależności od regionu modlitwy w meczetach - do niedawna bez wyjątku zamkniętych - są dozwolone przy liczbie wiernych ograniczonej do kilkunastu lub kilkudziesięciu osób. W niektórych stanach umożliwiono transmitowanie nabożeństw, ale są i takie, w których zakazano ich całkowicie.

W niedzielę blisko 30-osobowa grupa mężczyzn - miejscowych i cudzoziemców - modliła się przed jedną z najważniejszych muzułmańskich świątyń w Kuala Lumpur, która była tego dnia zamknięta. Policjanci poprosili ich o rozejście się, a przed meczetem wystawili wartę.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg