Białystok: Proces apelacyjny oskarżonego o znieważenie Żydów
Proces dotyczy kilkunastu wpisów, które w latach 2021-2022 zostały opublikowane na profilu oskarżonego w mediach społecznościowych. Na ich podstawie prokuratura oskarżyła 52-latka o publiczne znieważenie Żydów i nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Krzysztof Błażyca / Foto Gość

Białystok: Proces apelacyjny oskarżonego o znieważenie Żydów

PAP

publikacja 28.08.2025 23:45

Przed Sądem Okręgowym w Białymstoku zakończył się w czwartek proces 52-latka oskarżonego o publiczne znieważenie narodu żydowskiego i nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych poprzez publikacje w mediach społecznościowych.

W pierwszej instancji na początku roku zapadł nieprawomocny wyrok pięciu miesięcy więzienia w zawieszeniu. Zaskarżył go obrońca, swoje uzupełnienie apelacji złożył też sam oskarżony, który chce uniewinnienia, ewentualnie uchylenia wyroku. Prokuratura wyroku nie zaskarżyła, bo był on zgodny z jej wnioskiem.

Proces dotyczy kilkunastu wpisów, które w latach 2021-2022 zostały opublikowane na profilu oskarżonego w mediach społecznościowych. Na ich podstawie prokuratura oskarżyła 52-latka o publiczne znieważenie Żydów i nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych.

W procesie w pierwszej instancji mężczyzna nie przyznawał się, mówił, że jego wpisy stanowiły publicystykę i nie odnosiły się do całego narodu żydowskiego. Skazując go, sąd rejonowy pominął w opisie czynu sformułowania dotyczące tekstów religijnych. W ocenie tego sądu, doszło jednak do znieważenia grupy ludności z powodu jej przynależności narodowej, działo się to publicznie i było skierowane do nieokreślonej liczby osób.

W apelacji obrońca zarzucił sądowi pierwszej instancji m.in. to, że oddalił wszystkie wnioski dowodowe oskarżonego, służące jego linii obrony oraz oparł orzeczenie wyłącznie na okolicznościach niekorzystnych dla 52-latka i pominął wszystkie dowody dla niego korzystne.

W mowie końcowej obrońca mec. Stanisław Skalimowski odwoływał się m.in. do kwestii swobody wypowiedzi. - To nie musi być coś, co wszyscy aprobują. Swoboda wypowiedzi innych osób polega na tym, że tolerujemy nieraz wypowiedzi, z którymi się radykalnie nie zgadzamy, które w naszym odczuciu są wypowiedziami (...) niechcianymi - mówił. Odwoływał się także do definicji nawoływania do nienawiści oraz na czym polega charakter publiczny takiego przestępstwa; w jego ocenie, wpisów oskarżonego w internecie nie można uznać za takie wypowiedzi.

Sam oskarżony odczytał oświadczenie, przedstawiając swoje stanowisko w sprawie. Mówił m.in., że w jego wpisach są również cytaty z innych źródeł, do tego przypisano mu "treści zmanipulowane, a nawet ewidentnie pochodzące z kont innych użytkowników". Powtórzył, iż jego wpisy są publicystyką, która nie wypełnia znamion zarzucanych mu przestępstw.

Prokuratura chce oddalenia apelacji. Prok. Wioletta Legus z Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe mówiła, że w śledztwie wpisy oskarżonego były badane przez biegłego, który ocenił, iż są tam dane o treściach propagujących faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołujących do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych.

Jak mówiła, nie można tych wpisów uznać za mieszczące się w granicach wolności wypowiedzi.

Wyrok ma być ogłoszony za dwa tygodnie.

Pierwsza strona Poprzednia strona Następna strona Ostatnia strona

Reklama