Choć częściej ta ostatnia łączona jest raczej z chemią. Ze względu na rozmaite odkrycia, dokonywane „przy okazji”. Ale i religijne wątki są w jej przypadku istotne.
Pisze o tym Łukasz Czarnecki w tekście „Uczniowie Hermesa”, opublikowanym w lutowym numerze miesięcznika „Nowa Fantastyka”.
Już sam tytuł jego artykułu odsyła nas do Hermesa Trismegistosa – synkretycznego bóstwa,
pod którego greckim imieniem kryła się inkarnacja staroegipskiego boga mądrości Thota. Hermes był mistrzem magii i wszelkiej wiedzy…
- pisze Czarnecki, opisujący kolejne alchemiczne teorie, księgi i traktaty, których przez wieki nagromadziły się całe biblioteki.
Jedne z nich były bardziej poetyckie, inne raczej praktyczne (próbując stworzyć złoto, przypadkowo odkrywano np. leki, więc to ich opisy i receptury skrupulatnie zapisywano w alchemicznych manuskryptach).
Jeśli zaś idzie o religię to warto z „Uczniów Hermesa” wynotować np. miano Dżabira Ibn Hajjana – żyjącego w VIII wieku muzułmańskiego alchemika, który:
przejawiał wskutek obracania się w kręgach szyickich gnostyków ciągoty metafizyczne i zdarzało mu się, balansując na granicy herezji, dumać o wędrówce dusz.
Zresztą nie on jeden. W świecie islamu takie ciągoty były bardzo powszechne, co czasami kończyło się tragicznie - m.in. oskarżeniami o apostazję lub wyrokami śmierci.
Więcej na ten arcyciekawy temat przeczytać można w lutowym numerze „Nowej Fantastyki”.
W Turcji i Libanie. Papież o pokojowej koegzystencji z wyznawcami innych religii.
Nie sposób przygotować się na to doświadczenie. Nie jestem w stanie tego z niczym porównać.
Oznacza równoczesne uznanie kilku lub więcej bóstw za istoty nieśmiertelne, którym oddaje się cześć.