Od 2009 r. kraj zmaga się z rebelią dżihadystów na północnym wschodzie.
Dziesiątki osób zginęły w atakach dżihadystów z grupy Lakurawa, powiązanej z organizacją terrorystyczną Państwo Islamskie, na siedem wiosek w stanie Kebbi w północno-zachodniej Nigerii - poinformowała w czwartek agencja AFP, powołując się na źródła w policji i tajny raport służb bezpieczeństwa.
- Niestety, dziesiątki osób zginęły, gdy mieszkańcy Mamunu, Awasaka, Tungan Tsoho, Makangara, Kanzo, Gorun Naidal i Dan Mai Ago zmobilizowali się do stawienia oporu napastnikom - powiedział agencji AFP rzecznik policji stanu Kebbi, Bashir Usman. Dodał, że siły bezpieczeństwa, w skład których weszły policja, wojsko i lokalne milicje, "zostały natychmiast zmobilizowane na obszarach dotkniętych (przemocą), a obecnie trwają skoordynowane patrole i operacje w celu zatrzymania sprawców".
Z kolei raport nigeryjskich służb bezpieczeństwa wspomina o ponad "30 zabitych cywilach".
Jak przypomniała agencja AFP, pojawienie się w ostatnich latach dżihadystycznej grupy Lakurawa w rejonie Mali, Nigru i Nigerii wiązane jest często z działalnością Państwa Islamskiego w Sahelu. Badania nad lokalnymi ugrupowaniami terrorystycznymi są jednak skomplikowane, gdyż różne nazwy są używane w odniesieniu do różnych grup bojowników z północnego zachodu Nigerii.
Nigeria to najludniejszy kraj Afryki i jeden z czołowych producentów ropy naftowej. Od 2009 r. kraj zmaga się z rebelią dżihadystów na północnym wschodzie. Jednocześnie w innych częściach Nigerii działają uzbrojone grupy przestępcze, wspierane przez lokalne ruchy dżihadystyczne, takie jak Lakurawa i Mahmuda.
W listopadzie 2025 r. sytuacja w kraju zmusiła prezydenta Bolę Tinubu do wprowadzenia stanu wyjątkowego oraz zwiększenia liczebności sił zbrojnych i policji w celu zintensyfikowania działań przeciwko przestępcom. Sytuacją w Nigerii zainteresował się również amerykański prezydent Donald Trump, który twierdzi, że chrześcijanie w tym państwie padają ofiarą "ludobójstwa" dokonywanego przez "terrorystów". W lutym Biały Dom podjął decyzję o wsparciu nigeryjskich sił zbrojnych w walce z terrorystami i wysłał do Nigerii 200-osobowy oddział wojsk federalnych.
***
Co najmniej ośmiu nigeryjskich żołnierzy zginęło, a 23 zostało rannych w starciu z dżihadystami powiązanymi z Państwem Islamskim na północnym wschodzie kraju - podały źródła z armii nigeryjskiej.
koło 70 bojowników z grupy Prowincji Zachodniej Afryki Państwa Islamskiego (ISWAP) zaatakowało w poniedziałek bazę wojskową w wiosce Cross Kauwa w stanie Borno. Jak ustaliła agencja AFP, spalili bazę wraz z 11 ciężarówkami, zabrawszy wcześniej zamontowane na nich działa przeciwlotnicze.
Tego samego dnia, w poniedziałek, Rada Bezpieczeństwa ONZ określiła jako "ohydny i tchórzliwy" atak terrorystyczny w stanie Kwara w Nigerii, do którego doszło 3 lutego, a w którym zginęło ponad 100 osób.
ISWAP i rywalizująca z nim grupa Boko Haram od początku 2026 r. zintensyfikowały ataki na pozycje wojskowe na północnym wschodzie Nigerii. W weekend bandyci zaatakowali dwie bazy w stanie Borno, zabijając i raniąc żołnierzy oraz współpracującą z armią milicję. W sobotę ISWAP zaatakował bazę w Mandaragirau, zabijając i raniąc nieokreśloną liczbę żołnierzy i członków milicji. W tym samym czasie Boko Haram zaatakowali bazę w Pulce, niedaleko granicy z Kamerunem.
W poniedziałek Stany Zjednoczone wsparły zmagającą się z terrorystami Nigerię, rozmieszczając na jej terytorium swoich 100 z obiecanych 200 żołnierzy, którzy co prawda nie będą brali bezpośredniego udziału w walkach, ale zapewnią Nigeryjczykom wsparcie techniczne i szkoleniowe.
Według informacji nigeryjskiego dziennika "Punch" w minionym tygodniu w zagrożonym przez dżihadystów stanie Borno wylądowały co najmniej trzy amerykańskie ciężkie samoloty transportowe załadowane amunicją dla nigeryjskich wojsk.
Organizacja Narodów Zjednoczonych szacuje, że przemoc ekstremistów pochłonęła ponad 40 tys. ofiar śmiertelnych i zmusiła do przesiedlenia około dwóch milionów osób na północnym wschodzie kraju od 2009 r.
Z Abudży Tadeusz Brzozowski