Przez całe życie fascynowali mnie nadużywający władzy przywódcy religijni i ich zwolennicy.
Podczas dorastania byłam przekonana, że nie mam z nimi nic wspólnego. Wierzyłam w stereotyp, że osoby, które trafiają do grup takich jak rodzina Mansona czy muniści, są zdesperowane, zaburzone lub intelektualnie upośledzone. Uważałam się za odporną na zgubne uroki charyzmatycznych guru. Ale potem zaczęłam pisać o tym i odkryłam, że moje osądy są nie tylko fundamentalnie płytkie, ale także zaciemniają prawdę, ponieważ wpływ rodem z sekty pojawia się w miejscach nieoczywistych – na przykład w naszych własnych związkach – i nikt z nas nie może czuć się w pełni bezpiecznie.
Pytania, które najczęściej zadaje się ocalałym z sekty, brzmią tak samo jak te, które słyszałam na temat Pana Plecaka: „Dlaczego w ogóle się z nim związałaś? Nie widziałaś znaków?”, a potem: „Dlaczego po prostu nie odeszłaś?”.
Dążyłam do Prawdziwej Miłości, ale mój młodzieńczy, uwarunkowany komediami romantycznymi optymizm sprawił, że byłam bezbronna, niezdolna do rozpoznania różnic między romansem a kontrolą, namiętnością a chaosem. Wiedziałam tylko, że Pan Plecak miał spojrzenie mędrca i składał wiele obietnic, a ja czułam się odważna, goniąc za miłością, za którą inni mogliby nie ruszyć.
Audiobook mojego życia grał na zapętleniu i mówił mi, że jestem poszukiwaczką przygód, mogę rozwijać się w ekstremalnych warunkach. To nie przypadek, że bardzo często utopijnie myślący ludzie uznają się za bohaterskich podróżników i kończą w społeczno-duchowych sektach, a nie dzieje się tak ze „zdesperowanymi” lub uciskanymi jednostkami. Od lat siedemdziesiątych XX wieku termin „bombardowanie miłością” opisuje strategiczne wykorzystywanie przez przywódców sekt przesadnych uczuć w celu zwabienia rekrutów do wspólnoty. To ten sam rodzaj kampanii, który w drapieżnych związkach można nazwać „groomingiem”.
W przypadku sekt słyszy się o kontroli umysłu i duchowym pomijaniu, które w rzeczywistości oznaczają to samo co przemoc emocjonalna. Kiedy przywódca sekty wymaga od członków przekazania ogromnych sum pieniędzy na rzecz wspólnoty, mówimy o wyzysku finansowym; kiedy jedna osoba w związku wydaje nie swoje pieniądze albo przejmuje kontrolę nad finansami drugiej osoby bez jej zgody, jest to kradzież domowa.
Szantaż pojawia się także w toksycznych związkach – groźby ujawnienia kompromitujących zdjęć lub esemesów, aby zniechęcić cię do odejścia – i to samo dotyczy sekt. Przywódców sekt nazywamy charyzmatycznymi guru, a przemocowych kochanków czarującymi narcyzami. W sektach proces „odczłowieczania” polega na tym, że przywódca daje nowe imiona i uniformy, aby powoli pozbawiać wyznawców ich tożsamości. Może on następnie ignorować doświadczonych członków, aby skupić się na rekrutach, co motywuje obecnych lojalistów do walki o uwagę. Durvasula powiedziała mi, że w niezdrowych związkach podobne kroki są znane jako fazy dewaluacji i odrzucenia, które zazwyczaj wyglądają tak, że przemocowiec przekonuje bliską osobę, by przeprowadziła się dla niego na drugi koniec kraju, ubierała się inaczej i zmieniła pracę, a następnie zaniedbuje ją lub zdradza.
Przywódcy sekt często zabraniają wyznawcom przyjaźnienia się z osobami z zewnątrz bądź korzystania z mediów, które źle mówią o grupie. Miłośni oprawcy często zachęcają swoich partnerów do odcinania się od przyjaciół albo członków rodziny, którzy nie „wspierają” ich uczucia. Toksyczny związek to po prostu sekta jednej osoby. Chociaż ramy są inne, zachowania mniej więcej równoważne...
*
Powyższy tekst jest fragmentem książki "Wiek magicznego myślenia. Opowieść o współczesnej irracjonalności". Autorka: Amanda Montell. Wydawnictwo CZARNE
