Budda

Historia buddyzmu liczy około dwa i pół tysiąca lat. Zapewne niewiele krótsze są dzieje refleksji nad jego założycielem, a w szczególności nad osiągnięciem, które stało u początku jego publicznej działalności. Przez ostatnie półtora wieku osiągnięcie to i towarzyszący mu kontekst były przedmiotem systematycznych badań. W ostatnim ćwierćwieczu w badaniach buddologicznych dokonał się wprost niewiarygodny postęp. A jednak ...

Reklama

"Wprowadzenie: co możemy wiedzieć o Buddzie?"

Historia buddyzmu liczy około dwa i pół tysiąca lat. Zapewne niewiele krótsze są dzieje refleksji nad jego założycielem, a w szczególności nad osiągnięciem, które stało u początku jego publicznej działalności. Przez ostatnie półtora wieku osiągnięcie to i towarzyszący mu kontekst były przedmiotem systematycznych badań. W ostatnim ćwierćwieczu w badaniach buddologicznych dokonał się wprost niewiarygodny postęp. A jednak ...

Czytelnik właściwie odczytuje sugestię zawartą w tytułowym pytaniu: nasza wiedza o kimś, kto nosi imię Buddy, nie może być pełna. I nie ma co kryć - powód jej ograniczoności jest fundamentalny. Ujmując rzecz najprościej, w pierwszym rzędzie decydują o tym podmiotowe warunki naszego poznania i naszego życia. Słowem, na przeszkodzie do zdobycia pełnej wiedzy o Buddzie stoi fakt, że jesteśmy ludźmi. I mimo że kondycja człowieka nie jest tu tematem wiodącym, to uwagi ojej ograniczoności, w tym jej niedoskonałości w aspekcie możliwości poznawczych, będą się pojawiać równie często jak informacje o Buddzie. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bowiem ten, kto nosi takie miano, reprezentuj e stan, w którym ludzka niedoskonałość zostaje przezwyciężona.

Przed przystąpieniem do jego charakterystyki przyda się garść uwag terminologicznych. „Budda" nie jest imieniem własnym, ale honorowym. Otrzymywanym nie przy urodzinach, ale nadawanym z racji określonego osiągnięcia. Osiągnięcie to zwie się „bodhi". Szerzej opisuję je poniżej, tu ważne jest, że staje się ono udziałem niejednej, ale wielu istot. Dlatego też „budda" nie jest nazwą jednostkową, ale rodzajową. Określa ona istoty legitymujące się analogicznymi kwalifikacjami, nabytymi dzięki sygnalizowanemu osiągnięciu.

Etymologicznie budda (buddha, od rdzenia bud -budzić) to tyle co „przebudzony". Wcześniej spał i śnił, teraz zbudził się i przejrzał na oczy. Nie wiedział, błądził we śnie, omroczony i omamiony często niebudzącym sprzeciwu, i dlatego wiarygodnym, marzeniem sennym. Po przebudzeniu (to właśnie znaczy bodhi) wie, rozpoznaje siebie i swe otoczenie, odróżnia jawę od snu. Co więcej, wie, dlaczego śnił i jak się obudził. Inne tłumaczenie oryginalnego terminu buddha - „oświecony" (analogicznie bodhi to „oświecenie"), wprost przywołuje kontekst wiedzy. Budda to ktoś objęty jej światłem, wiedzący. W tym miejscu warto odnotować, że w buddyjskiej wykładni nad pozytywny aspekt oświecenia, czyli pozyskanie, czy też uzupełnienie wiedzy, często przedkłada się jego aspekt negatywny, a więc wyzbycie się albo też uwolnienie się od złudzeń. Oddanie pojęcia buddy jako „kogoś wyzwolonego ze złudzeń" wydaje się być wyjątkowo trafne i dobrze koresponduje z uprzednią metaforą przebudzenia ze snu.

Co do pochodzenia samego określenia to, zgodnie ze świadectwem Kanonu palijskiego, Siddhattha Gotama1 (s. Siddhartha Gautama)2, Budda najczęściej i najobszerniej opisywany, także i tutaj, miał użyć go w odniesieniu do samego siebie. Oto okoliczności, w których ta autoprezentacja miała miejsce: Pewien bramin imieniem Dona (s. Drona) ujrzał ślady stóp na piasku. Ślady szczególne, bo zawierające wizerunki tysiącszprychowych kół. Zaciekawiony podążył za nimi i wkrótce natknął się na posiadacza stóp o niespotykanych podeszwach3. Pozdrowił go i zaczął wypytywać: „Panie, czy jesteś dewą (bogiem)?". W odpowiedzi usłyszał: „Nie jestem dewą, braminie". Kolejne pytania dotyczyły tego, czy nieznajomy jest gandhabbą (s. gandharwa; „niebiański muzykant"), czy może jakkhą (s. jaksza; „duch ziemi").

Odpowiedzi tak samo były przeczące. Wreszcie padło pytanie: „Panie, czy jesteś człowiekiem?". I tym razem nieznajomy zaprzeczył. „Kim zatem jesteś?" - zapytał Dona. Rozmówca odpowiedział mu, że jest wolny od ograniczeń, które czyniłyby zeń boga, gandhabbę, jak-khę czy człowieka. Potem uciekł się do następującego porównania: jak kwiat lotosu zrodzony z wody (mułu) i w wodzie wzrastający sięga ponad jej poziom i nie jest splamiony przez obecne w niej nieczystości, tak i on, chociaż zrodzony i dojrzewający w tym świecie, ponad ten świat sięga i ten świat się go nie ima, sprawy tego świata go nie plamią. Na koniec powiedział Donie: „Uważaj mnie za przebudzonego, braminie" (Ali. 37).

Budda oznajmia, iż nie jest bogiem i nie jest człowiekiem. Bóg, dewa bądź brahma to w jego nauczaniu istota niebiańska, u której odczucia przyjemne przeważają nad przykrymi, która żyje wprawdzie bardzo długo, ale ostatecznie nie jest wolna od cierpienia związanego ze starzeniem się i śmiercią, a w jej następstwie i z odrodzeniem się. Takim bogiem Gotama przestał być wraz z poczęciem w łonie matki. Z kolei człowiekiem nie jest od chwili przebudzenia. Tu cezurą nie jest jednak odrodzenie się, ale - ujmując rzecz prowizorycznie - całkowita i trwała zmiana świadomości. Ciało nie uległo takiej radykalnej przemianie, pozostało podległe procesom chorobowym, a także starzeniu się i śmierci. Poza tym bezpośrednio przed przebudzeniem Gotama, choć duchowo rozwinięty, wciąż był człowiekiem.

Te dwa ostatnie fakty sprawiły, że część zwolenników Buddy Gotamy, wynosząc jego niezwykłość, utrzymuje, że stając się buddą, nie przestał być człowiekiem. Powołują się przy tym na kanoniczną wypowiedź, w której Gotama dokonuje autoprezentacji odmiennej od wcześniej przytoczonej. Myśląc o sobie samym, Budda oznajmia mnichom, że jest jedna taka osoba, która kierując się współczuciem dla świata, pojawia się na nim wyłącznie dla pomyślności i szczęścia bogów i ludzi. Charakteryzując tę osobę, używa określeń, które także w innych okolicznościach odnosi do samego siebie: Tathagata („Ktoś, kto tak doszedł")4, Arahant (s. Arhat; „Spełniony", „Godny"), Sammasambuddha (s. Samjak-; „Właściwie, w pełni Oświecony", „Doskonale Oświecony"). Następnie mówi, iż ta osoba jest niezwykła, cudowna, nikt nie może się z nią równać i do niej porównywać, jest jedyna i najlepsza z ludzi (A 1. 13. 1, 5). Budda stawia siebie na szczycie ludzkości. Gdyby na tym poprzestał, twierdzenie, iż pozostaje nadal człowiekiem, wciąż mogłoby wydawać się uzasadnione. Jednakże to, co dodał nieco później, sprawia, że mogą tak twierdzić tylko zapamiętali w uporze. Powiedział mianowicie, że ukazanie się tej jednej osoby jest ukazaniem się wielkiej wizji, wielkiego światła i takiegoż promieniowania oraz rzeczy nieprzekraczalnych, obejmujących zdobycze niezwykłej wiedzy (A 1. 13. 6).

Upierający się przy człowieczeństwie Buddy akcentują jeszcze i to, że tylko będąc człowiekiem - istotą doświadczającą nieszczęścia bytowania znacznie bardziej dotkliwie niż bogowie, nie na tyle jednak, by nie móc poddać go refleksji - Gotama mógł stać się Buddą. Człowiek czy nie, jest tak niezwykły, że nasza wiedza o nim nie może być w pełni adekwatna. Trzeba jednak zarazem przyznać, że sam uczynił wiele, by dać się poznać, w tym także charakteryzował wprost stan Buddy. Dlatego coś i to nawet całkiem sporo wiedzieć o nim możemy. Jednak nie jest to wiedza możliwa do zdobycia natychmiast, bez stosownego wprowadzenia. Bez niego bowiem można popaść w odrętwienie, usłyszawszy na przykład, że osiągnięcie Buddy polegało na przezwyciężeniu przymusu ustawicznego wędrowania: rodzenia się, starzenia, umierania i odradzania, czyli na porzuceniu san-sary: „To jest spokój, to co najwyższe, a mianowicie powstrzymanie wszystkich formacji, porzucenie podstaw bytowania, wygaszenie pragnienia, zblaknięcie, ustanie" (A 3. 32). Przed uznaniem, że to osiągnięcie, nibbana (s. nirwana), nie oznacza grobowego spokoju ani pogr„żenia się w nicości, powstrzymywały niedostatecznie wprowadzonych słuchaczy Buddy inne jego wypowiedzi, między innymi adresowana do pierwszych uczniów deklaracja, że oto został osiągnięty stan „bez śmierci" (amata; M 26. 28), czy określenie tego stanu mianem najwyższego szczęścia (parania sukha; Dhp 204).
 

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama