Islam pro life?

Premier Turcji nazwał aborcję morderstwem i spiskiem wymierzonym w naród. Czy największy kraj muzułmański wyznaczy nowy trend w ochronie życia dla całego świata islamu?

Tak stanowczego głosu w sprawie aborcji w tej części świata dawno już nie było słychać. Szef tureckiego rządu, Re­cep Tay­y­ip Er­do­gan, zapowiedział radykalne zmiany w prawodawstwie dotyczącym warunków przerywania ciąży. A że nie jest to tylko „przejęzyczenie”, świadczy fakt, że wspomniał o tym dwukrotnie w ciągu jednego tygodnia, wcześniej też podobne deklaracje padały ze strony innych członków rządu, m.in. ministra zdrowia. Rządząca w Turcji Islamska Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) chce dokonać w ten sposób kolejnej społecznej rewolucji. Po zerwaniu z ideą świeckiego państwa, która przez dziesięciolecia blokowała sojusz konstytucji z Koranem, przyszedł czas na kolejny odważny, jak na tureckie przyzwyczajenia, krok. Erdogan nie ukrywa, że walka z aborcją ma być częścią tureckiej polityki demograficznej i wyrazem aspiracji Turcji do tego, by znaleźć się wśród 10 największych potęg gospodarczych świata.

Demografia, głupcze

Od blisko 30 lat w Turcji obowiązuje prawo zezwalające na aborcję do 10. tygodnia ciąży. Jest to możliwe także w późniejszych fazach rozwoju dziecka, ale tylko w sytuacji, gdy zagrożone jest życie matki. W praktyce znalezienie ogłoszeń klinik przeprowadzających „zabiegi” nie jest niczym trudnym. Jednocześnie, mimo tak liberalnego prawa, Turcja wcale nie znajduje się w czołówce pod względem liczby dokonywanych aborcji. Zabija się tam prawie o połowę mniej dzieci nienarodzonych niż w Europie (14,8 aborcji na 1000 dzieci, podczas gdy średnia europejska wynosi prawie 27 na 1000, a na całym świecie 28 na 1000).

Premier Erdogan nie zaproponował jednak całkowitego zakazu przerywania ciąży, tylko obniżenie wieku dziecka „nadającego się” do usunięcia z 10. do 4. tygodnia życia. A minister zdrowia Recep Akgad powiedział nawet podczas jednej z konferencji, że jeśli będzie to konieczne, rząd weźmie pod ochronę również dzieci poczęte w wyniku gwałtu. Później jednak, skrytykowany mocno w mediach, sprostował, że nie wykluczył zupełnie możliwości dokonania aborcji przez ofiary gwałtu. Sam premier Erdogan zaczął używać bardzo jednoznacznych słów na określenie aborcji: to morderstwo i spisek wymierzony w siłę ekonomiczną kraju. Bo w gruncie rzeczy walka Erdogana z aborcją jest podyktowana głównie czynnikami demograficznymi.

Priorytetem jego rządu jest nakłanianie rodzin do posiadania przynajmniej trójki dzieci. Dlatego też częścią nowej polityki demograficznej, równolegle do planowanego zaostrzenia prawa aborcyjnego, jest walka z coraz powszechniejszym porodem przez cesarskie cięcie. Obecnie ok. 40 proc. porodów odbywa się właśnie w ten sposób. Rząd przekonuje, że kobietom po „cesarce” jest trudniej urodzić więcej niż dwójkę dzieci. Dlatego też w planach jest wprowadzenie takich przepisów, które zmuszą lekarzy do rezygnacji z cesarskiego cięcia, jeśli nie będzie ważnych przesłanek medycznych. A szpitale, które wykonują więcej, niż potrzeba, takich zabiegów, będą obłożone karami finansowymi.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg