Szminka w meczecie

W Turcji toczy się wojna skrajnego laicyzmu z państwem wyznaniowym. I odwrotnie. Trzeciej drogi nie widać.

Od ponad dwóch tygodni w Turcji wrze. Zaczęło się od protestów w Stambule przeciwko rządowym planom nowego zagospodarowania terenu obecnego parku przy placu Taksim i samego placu: powstać mają tutaj zarówno potężny meczet, jak i centrum handlowe. Na ulice w obronie parku i placu wyszły tłumy demonstrantów. Protest szybko rozlał się na inne miasta tureckie i równie szybko przyjął mocno antyrządowy charakter. Demonstranci zarzucają premierowi Recepowi Tayyipowi Erdoganowi i jego Partii Sprawiedliwości i Rozwoju islamizację kraju. Zapewne nie spodziewali się, że policja użyje przeciwko nim gazów łzawiących i pałek.

Czarę goryczy przelały doniesienia o śmierci dwóch demonstrantów. Tymczasem premier Erdogan wybrał się w podróż po krajach Afryki Północnej i oświadczył, że rząd nie ugnie się pod żądaniami demonstrantów. Bo też nie o same drzewka spod placu Taksim w tej wojnie chodzi. Na ulice wyszła część Turcji, która nie zgadza się z kierunkiem reform, które tworzą z kraju na nowo państwo wyznaniowe. Rację ma Erdogan, gdy mówi, że to mniejszość. Ale ta mniejszość ma za sobą bardzo wpływowych do niedawna generałów, którzy przez dekady stali na straży skrajnej świeckości państwa. I nieraz udowodnili, że w obronie status quo, wprowadzonego przez Mustafę Kemala Atatürka, który zerwał z islamską tradycją, gotowi są przeprowadzić zamach stanu i odsunąć od władzy „zbyt islamski” rząd. I najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, że i tym razem to generałowie, dawni faktyczni władcy, a teraz odsunięci przez Erdogana do koszar, stoją za aktualnymi wydarzeniami w Turcji.

Armia kontra islam

Na Zachodzie utarł się pogląd, że Turcja za sprawą świeckiej rewolucji udowodniła, że można zbudować państwo demokratyczne w kraju muzułmańskim. Tymczasem świeckość w wydaniu tureckim bynajmniej nie przypominała modelu zachodniego. Tak zwani młodoturcy, do których należał Atatürk, chcieli wprawdzie zerwać z prymatem religii nad życiem społecznym, ale chodziło im raczej o odwrócenie ról i przejęcie przez państwo kontroli nad religią. A dokładnie przez wojsko, które miało stać na straży laickości państwa. Młodoturcy rozwijali także ideę panturkizmu, tzn. zjednoczenia wszystkich ludów posługujących się językiem tureckim. Wiązało się to również z „wyczyszczeniem” Turcji z wszelkich „wielonarodowościowych naleciałości”. To m.in. było źródłem pierwszego w XX w. ludobójstwa, jakiego tureccy nacjonaliści dokonali na Ormianach. Czystki objęły również Greków, którzy zostali zmuszeni terrorem do opuszczenia swoich domów. W gruncie rzeczy dyskryminowani we własnym kraju czuli się nie tylko chrześcijanie, ale i muzułmanie, którzy na przykład zbyt ostentacyjnie chcieli demonstrować swoje przywiązanie do religii.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.