Piramida władzy

Generał, który nie stoczył żadnej bitwy, ale obalił Bractwo Muzułmańskie, Został prezydentem Egiptu z 95-procentowym poparciem społeczeństwa, które wcześniej krzyczało „precz z armią!”. Wezwał świat islamu do reformy i porzucenia przemocy. Na własną rękę rozpoczął atak na cele terrorystów w Libii. Czy nad Nilem rodzi się nowy lider krajów arabskich?

Abd al-Fattah as-Sisi. Wystarczy zapamiętać: as-Sisi. Postać tyleż tajemnicza, co ambitna. W Kairze mówi się o jego introwertycznym usposobieniu, tradycyjnej, pomieszanej z ludowym mistycyzmem religijności i własnym przekonaniu, że jest powołany do „niesienia brzemienia” nie tylko Egiptu, ale całego świata arabskiego.

Wahadło

W sierpniu 2013 roku, zaledwie rok po obaleniu 30-letniej dyktatury Hosniego Mubaraka, Egipt przeżywał kolejną zmianę sterów. Wywodzący się z Bractwa Muzułmańskiego prezydent Mohammad Mursi został odsunięty od władzy. Bo tak zdecydował... właśnie generał as-Sisi, ku uciesze większości obywateli, którzy jeszcze niedawno pomstowali na armię i wysławiali pod niebiosa liderów Bractwa, przez dziesięciolecia spychanych na margines życia politycznego. Po 12 miesiącach sprawowania władzy przez islamistów okazało się, że społeczeństwo, nie widząc wymiernych efektów nowych rządów, było gotowe do kolejnej rewolucji. Na to tylko czekali wojskowi. Ba, umiejętnie tymi nastrojami sterowali. Konfrontacja armii z Bractwem była kwestią czasu. Mursi, gdy tylko objął urząd, w pierwszej kolejności wziął się za wojsko, które przez dziesięciolecia było gwarantem trwałości dyktatury obalonego Hosniego Mubaraka.

Prezydent wysłał na emeryturę najważniejszych ludzi w armii, w tym głównodowodzącego marszałka Mohammada Tantawiego, symbol rządów generałów. W międzyczasie umacniał swoją pozycję kolejnymi dekretami, które budziły podejrzenie, że sam ma zapędy dyktatorskie. To zbiegło się z niezadowoleniem społecznym. Do tego tuż przed wybuchem masowych protestów nagle na stacjach benzynowych zabrakło paliwa, a w mieszkaniach regularnie odcinano prąd. Przypadek? W tym samym czasie środowiska bardziej liberalne i wojskowe ostrzegały – nie bez podstaw – przed próbami stworzenia z Egiptu islamskiego państwa wyznaniowego. W zachodnich mediach zaś często powtarzano ten wątek jako główny powód antyprezydenckich nastrojów, które wyprowadziły ludzi na ulice.

Tylko armia działa

Wszystko wyglądało jak dobrze zaplanowany zamach stanu. Wojskowi postawili Mursiemu krótkoterminowe ultimatum, by znalazł wyjście z kryzysu. Czyli de facto – żeby dobrowolnie oddał władzę. Rzecznik Mursiego kilka minut przed upływem ultimatum ogłosił, że szef państwa wolałby zginąć, „niż zapisać się w historii jako ten, który pogrzebał nadzieje Egipcjan na demokrację”. Zaraz potem na ulice Kairu wyjechały czołgi i pojazdy opancerzone. Szybko okazało się, że zabezpieczają miejsca, w których demonstrują grupy osób związanych z Bractwem Muzułmańskim. Generałowie oświadczyli Mursiemu, że nie jest już głową państwa, a następnie zabrali go w nieznane. Równolegle internowano przywódców Bractwa Muzułmańskiego i sprzyjających im dziennikarzy, wojsko zajęło też budynek państwowej telewizji, a głównodowodzący generał as-Sisi w przemówieniu telewizyjnym ogłosił koniec rządów Mursiego. „Armia uznała, że naród egipski wezwał ją, by udzieliła mu wsparcia, służyła interesowi publicznemu i ochroniła rewolucję, a nie po to, by przejęła władzę czy panowała”, mówił generał. Za jego plecami siedzieli, a potem również przemawiali najważniejsi religijni przywódcy: Ahmed al-Tajeb, kierujący uniwersytetem Al-Azhar, czyli najsłynniejszą uczelnią w świecie muzułmańskim, oraz koptyjski papież Tawadros.
– Egipcjanie okazali się kapryśnymi widzami, cierpiącymi na „dziecięcą chorobę demokracji”, ponieważ nie dostrzegają zadowalającego efektu rządów Bractwa. Po pierwszym odcinku zażądali nowego filmu – mówi GN europejski dyplomata z Kairu. – Okazało się, że armia to jedyna sprawna, przewidywalna, profesjonalna instytucja. Reszta kraju, instytucji, łącznie z partiami, nawet opozycyjnymi, była w rozsypce – dodaje.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.