USA oskarżają Chiny

„Trwa ludobójstwo, jesteśmy świadkami systematycznych działań mających na celu zniszczenie Ujgurów” – amerykańskie władze jeszcze nigdy w tak mocnych słowach nie potępiły Chin.

W ostatnim dniu swojego urzędowania sekretarz stanu USA Mike Pompeo określił działania chińskich władz względem Ujgurów mianem ludobójstwa. Na pierwszy rzut oka można to odebrać jako gest wyłącznie symboliczny (w mediach pojawiły się głosy, że to również wyraz politycznych ambicji Pompeo marzącego o kandydowaniu na prezydenta za 4 lata) lub wręcz szkodliwy. Mnożenie w ostatnich tygodniach kadencji Trumpa problemów międzynarodowych, których rozwiązanie spada na nowego prezydenta, wpisywało się w ogólny obraz mało harmonijnego przekazywania władzy. Ale akurat w przypadku Ujgurów w Stanach Zjednoczonych panuje szeroka zgoda co do konieczności mocniejszego nacisku na Pekin, a sankcje wobec chińskich urzędników kierujących represjami nałożono już w 2019 roku. Co więcej, opinię o tym, że w Chinach dochodzi do ludobójstwa, zdążył wyrazić zarówno Joe Biden, jak i nowy sekretarz stanu Anthony Blinken.

Prowincja zamieniona w więzienie

Ujgurzy należą do grupy ludów tureckich. Zamieszkują głównie prowincję Sinciang w północno-zachodnich Chinach. Odrębność religijna, kulturowa i językowa w stosunku do reszty kraju i niechęć podporządkowania się komunistycznym decyzjom (m.in. polityce jednego dziecka) sprawiały, że Ujgurzy od 1949 r. poddawani są systematycznym represjom. W XXI wieku zaczęły pogłębiać się dysproporcje ekonomiczne między Sinciang a innymi prowincjami. Nierówności te podsycały władze w Pekinie, promujące napływ Chińczyków z głębi kraju i oddawanie w ich ręce administracji, przemysłu wydobywczego i lepiej płatnych miejsc pracy. W 2009 roku w stolicy prowincji (mieście Urumczi) doszło do antychińskich rozruchów, a w latach 2013 i 2014 Ujgurzy przeprowadzili ataki terrorystyczne w Pekinie i w Kunming. W odpowiedzi chińskie władze, posługując się hasłem „wojny z islamskim terroryzmem”, wprowadziły represje na niespotykaną wcześniej skalę. Ich symbolicznym początkiem było objęcie w 2016 r. funkcji pierwszego sekretarza Komunistycznej Partii Chin w Sinciang przez Chena Quanguo. To działacz partyjny doświadczony w polityce uciskania mniejszości, wcześniej kierował KPCh w Tybecie.

W oświadczeniu o ludobójstwie na Ujgurach sekretarz stanu USA wymienił następujące represje wprowadzane przez chińskie władze: „pozbawienie wolności ponad miliona ludzi, przymusowa sterylizacja, tortury, praca przymusowa oraz narzucenie drakońskich ograniczeń wolności słowa, religii i przemieszczania się”. Chińskie władze ograniczają możliwość wjazdu obcokrajowców do Sinciang. Jednakże skala i brutalność represji stopniowo odsłaniane są dzięki zeznaniom osób, które przetrwały pobyt w więzieniach (zwanych przez Pekin „centrami kształcenia zawodowego”) i wyjechały z kraju, oraz dzięki analizom zdjęć satelitarnych. Widać na nich stały przyrost wielkich, ogrodzonych kompleksów budynków na odludnych terenach; Amnesty International podaje, że do końca 2020 roku powstało ich już 400. Dwa lata temu, pomimo ciągłej inwigilacji, dziennikarzom BBC udało się też nagrać reportaż z Sinciang. W raporcie za rok 2020 organizacja Human Rights Watch pisze o „najmroczniejszym okresie dla praw człowieka w Chinach od masakry w 1989 roku na placu Tiananmen”.

Sankcje na Chiny

Z oświadczeniem odchodzącego z urzędu sekretarza stanu nie wiązały się nowe sankcje względem Chin. Wymowę tego gestu osłabiła burzliwa końcówka urzędowania Donalda Trumpa oraz działania Mike’a Pompeo, który w ostatni dzień na stanowisku przeprowadził wielką ofensywę na Twitterze, mieszając tam ważne decyzje w sprawach międzynarodowych z bieżącą walką polityczną. Nie zmienia to faktu, że akurat w sprawie Ujgurów administracja Trumpa aktywnie działała od dłuższego czasu.

W październiku 2019 zakazem wjazdu do USA objęto grupę chińskich urzędników szczególnie zaangażowanych w represjonowanie muzułmańskiej mniejszości. Wpisano też na czarną listę chińskie przedsiębiorstwa odpowiedzialne za dostarczanie sprzętu do inwigilacji mieszkańców prowincji Sinciang. W czerwcu 2020 kolejni Chińczycy zostali ukarani sankcjami: Wang Mingshan, Zhu Hailun (członkowie KPCh w Sinciangu) oraz wspomniany już Chen Quanguo, czyli szef partii w regionie i główny koordynator drakońskiej polityki wobec Ujgurów. To dotychczas najwyższa rangą osoba ukarana przez Amerykanów, członek politbiura, centralnego organu partyjnego.

Portal Politico informował, powołując się na anonimowe źródła w amerykańskiej administracji, że już w sierpniu 2020 Biały Dom rozważał oskarżenie Chin o ludobójstwo. Ostatecznie nie zdecydowano się na to, natomiast Rada Bezpieczeństwa Narodowego USA podkreśliła wówczas w oświadczeniu, że Donald Trump jako pierwszy podjął konkretne działania na rzecz Ujgurów, w przeciwieństwie do jego poprzedników, którzy „wygłaszali puste przemówienia”. W styczniu 2021 amerykańska administracja objęła sankcjami kolejną grupę chińskich urzędników, a także ogłosiła zakaz importu do USA bawełny i pomidorów produkowanych w Sinciang. To pokłosie opublikowanego w grudniu 2020 reportażu BBC. Brytyjska stacja oskarżyła chińskie władze o wykorzystywanie robotników przymusowych przy zbiorach bawełny (aż jedna piąta światowych zbiorów tej rośliny pochodzi z Sinciang) oraz pomidorów. Warto podkreślić, że wszystkie te kroki spotykały się z poparciem Kongresu i opozycji, a Joe Biden już w sierpniu 2020 oskarżył Chiny o ludobójstwo na Ujgurach.

Stany liczą na koalicję

Chiny odrzucają oskarżenia o zbrodnie przeciwko ludzkości. Władze w Pekinie od 2019 roku prowadzą szeroko zakrojoną akcję propagandową przedstawiającą rządowy punkt widzenia na temat losów Ujgurów. Do Sinciang wpuszczono kilka zachodnich stacji telewizyjnych, obozy przedstawiono jako miejsca, gdzie Ujgurzy mogą zdobyć kwalifikacje językowe i zawodowe. Inscenizacja nie wypadła jednak przekonująco. Oglądając materiał BBC z tych „centrów kształcenia”, trudno nie odczuć niepokoju, widząc karnie stojących ludzi beznamiętnie opowiadających, że są tu dobrowolnie i czują się szczęśliwi. Podobnie wypadła akcja propagandowa prowadzona w USA. W 2020 chińska ambasada w Waszyngtonie zrobiła dużą wystawę plenerową na temat losów Ujgurów w Chinach, poświęconą prostowaniu „fake newsów”. Ale z drugiej strony w styczniu 2021 na twitterowym profilu tejże ambasady opublikowano szokujący wpis, że ujgurskie kobiety „nie są już maszynami do rodzenia dzieci”, co faktycznie potwierdza oskarżenia o akcję sterylizacyjną. Twitter w odpowiedzi zawiesił konto placówki. Z kolei chińskie media przekonują, że to amerykańskie władze dokonują „ludobójstwa” na swoim narodzie poprzez nieudolną walkę z pandemią koronawirusa.

Nowy sekretarz stanu USA Anthony Blinken na przesłuchaniu przed senacką komisją spraw zagranicznych: „Współpraca z sojusznikami jest naszą siłą w postępowaniu z Chinami”. Ta wypowiedź wskazuje, że w kwestii Ujgurów nie należy się spodziewać gwałtownych ruchów USA, lecz raczej próby zbudowania międzynarodowej grupy nacisku. O to może być jednak trudno. Z drugiej strony kwestia ujgurska pojawiła się w styczniu także w Wielkiej Brytanii. Tamtejszy minister spraw zagranicznych Dominic Raab nazwał działania Chin „barbarzyństwem”. Zapowiedział doprowadzenie do tego, „by żadna firma czerpiąca korzyści z pracy przymusowej w Sinciang nie mogła prowadzić interesów w Wielkiej Brytanii”. O los Ujgurów upomniał się też papież w Franciszek w wydanej pod koniec 2020 roku książce „Powróćmy do marzeń. Droga ku lepszej przyszłości”. Na tym tle negatywnie wypada Unia Europejska, która akurat w czasie nagłośnienia problemu Ujgurów ukończyła prace nad europejsko-chińską umową inwestycyjną – tekst porozumienia pojawił się 22 stycznia na stronie Komisji Europejskiej. W toku negocjacji, ani tym bardziej w umowie, nie został nagłośniony problem łamania praw człowieka w Chinach.

Stany Zjednoczone nie mogą teraz pozwolić sobie na zbyt gwałtowne podnoszenie kwestii Ujgurów. Biden objął rządy w kraju osłabionym pandemią i recesją, mierzącym się z mnóstwem kryzysów międzynarodowych. Nawet w relacjach z Chinami sprawa Ujgurów to tylko jeden z kilku problemów, obok wojny handlowej, sytuacji w Hongkongu i na Tajwanie. Tymczasem Chiny czują się coraz mocniejsze, zwłaszcza w czasie pandemii, którą ich gospodarka przechodzi znacznie łagodniej niż Zachód. W odpowiedzi na ocieplenie relacji USA z Tajwanem 23 stycznia chińskie lotnictwo, w tym bombowce strategiczne, dokonały wielokrotnego naruszenia tajwańskiej przestrzeni powietrznej. Z kolei w Hongkongu trwa generalna rozprawa z opozycją i demontaż tamtejszych instytucji demokratycznych.

Oświadczenie Mike’a Pompeo o ludobójstwie Ujgurów jest więc ważnym gestem, ale wyraźnie widać, że Stany Zjednoczone oczekują w tej sprawie na szersze wsparcie.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg