Krzyż w krainie Koranu

Chrześcijanie stanowić mogą nawet 10 proc. ludności Półwyspu Arabskiego. Jednak jest to grupa mocno prześladowana.

Na początku lutego Franciszek odwiedzi Abu Zabi, stolicę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Będzie prawdopodobnie pierwszym papieżem w historii, który postawi stopę na Półwyspie Arabskim. Jaki sens ma wizyta następcy św. Piotra w kraju zdominowanym przez muzułmanów? Do kogo właściwie przyleci Ojciec Święty i w jakim celu?

Religia imigrantów

Próbując odpowiedzieć na te pytania, warto uświadomić sobie najpierw, że Zjednoczone Emiraty Arabskie to dość nietypowy kraj islamski, funkcjonujący głównie dzięki imigrantom. Rdzenni mieszkańcy stanowią ok. 30 proc., a ogromna większość to imigranci zarobkowi. W Emiratach obowiązuje zupełnie inna polityka migracyjna niż w Europie, gdzie często stoi ona w sprzeczności z interesem państwa. Tam władze zapraszają właściwie wszystkich – pod warunkiem, że będą pracować. Dlatego imigranci widoczni są na każdym kroku. Taksówkarze pochodzą głównie z Indii, Pakistanu czy Bangladeszu. Przedstawiciele wspomnianych narodów często stanowią też personel hoteli czy restauracji. A największą grupą religijną wśród imigrantów są chrześcijanie. W 9-milionowym kraju jest ich około miliona. W Emiratach istnieje 10 katolickich parafii, a 37 tys. dzieci uczy się w katolickich szkołach. Wydawać by się więc mogło, że mogą oni bez przeszkód praktykować swoją wiarę. Jest tylko jedno „ale”: nie mogą nawracać muzułmanów.

Katedra św. Józefa, do której papież zawita z prywatną wizytą w ostatnim dniu swojej podróży, tuż przed Mszą św. na stadionie Zayed Sports City, znajduje się w dzielnicy, w której sąsiadują ze sobą świątynie różnych wyznań. W pobliżu stoją m.in. cerkiew prawosławna i kościół ewangelicki, jest też meczet imienia… Maryi, Matki Jezusa – taką nazwę zaproponował zresztą sam prezydent Emiratów. Katolicka katedra, będąca świątynią niewielkich rozmiarów, nie jest jednak łatwo dostrzegalna z ulicy – stoi na placu otoczonym murem. Dopiero po wejściu za bramę widać, że ścianę świątyni zdobi wizerunek Jezusa Miłosiernego. Na tym samym terenie znajdują się: klasztor, szkoła katolicka, dom parafialny i jeszcze jeden, większy kościół – pod wezwaniem św. Teresy. A także kuria, w której rezyduje bp Paul Hinder – pochodzący ze Szwajcarii zwierzchnik tutejszej wspólnoty katolickiej. Jest on wikariuszem apostolskim Arabii Południowej, obejmującej Zjednoczone Emiraty Arabskie, Oman i Jemen. Katolicy zamieszkujący pozostałe państwa położone w całości na Półwyspie Arabskim: Kuwejt, Bahrajn, Katar i Arabię Saudyjską – podlegają pod wikariat apostolski Arabii Północnej.

Ranking prześladowanych

Liczba chrześcijan na Półwyspie Arabskim systematycznie rośnie. Nie dlatego, że na chrześcijaństwo przechodzą muzułmanie – bo to karane jest w niektórych krajach śmiercią, a w innych przynajmniej społecznym wykluczeniem – ale ze względu na miliony pracowników przybywających do tego regionu, pochodzących głównie z ubogich krajów azjatyckich i afrykańskich. Szacuje się, że chrześcijanie mogą stanowić nawet 10 proc. ludności Półwyspu Arabskiego. Jednak jest to grupa mocno prześladowana. Fakt, że każdy z wymienionych krajów znajduje się na światowej liście Open Doors World Watch List – wśród 50 krajów, w których najtrudniej być chrześcijaninem – mówi sam za siebie. Najgorzej ta sytuacja wygląda w Jemenie, gdzie radykalni islamiści niemal całkowicie wykorzenili wyznawców Chrystusa, a zamachy na chrześcijańskie ośrodki doprowadziły do ustania działalności liturgicznej w większości miejsc. Niewiele lepsza sytuacja jest w Arabii Saudyjskiej, do której kapłani nie mają wstępu, nie można tam sprawować sakramentów, a posiadanie Biblii, krzyżyka czy medalika podlega karze. Wprawdzie ostatnio sporo mówi się o liberalizacji tego kraju, jednak upatrywać w tym należy raczej zagrywki PR-owe, związane z rywalizacją z Iranem o dominację w tej części świata, niż rzeczywiste otwarcie. W Katarze i Kuwejcie istnieje nieco większa swoboda kultu, jednak chrześcijanie postrzegani są tam jako ludność drugiej kategorii. Najbardziej tolerancyjne wydają się pod tym względem Bahrajn i Oman, gdzie teoretycznie panuje wolność religijna, ale i tu porzucenie islamu skutkuje w praktyce dyskryminacją prawną, społeczną presją czy ostracyzmem, a spotkania chrześcijan bywają silnie inwigilowane.

Na to wszystko nakłada się trudna sytuacja ekonomiczna chrześcijan w tym regionie. Podobnie jak inni imigranci, żyją oni często w warunkach urągających ludzkiej godności. Dotyczy to także Zjednoczonych Emiratów Arabskich, budujących na zewnątrz wizerunek państwa bardziej liberalnego od innych krajów arabskich, przyjaznego Zachodowi. James Montague, autor arcyciekawej książki „Klub miliarderów”, zebrał m.in. opowieści gastar- beiterów z Bangladeszu pracujących w Emiratach. Z publikacji dowiadujemy się, że obowiązujący w krajach Zatoki Perskiej system „kafala” (co oznacza po arabsku mniej więcej tyle co sponsoring) daje pracodawcy niemal nieograniczoną władzę nad pracownikiem. Po przylocie do Emiratów wielu z nich zabierane są paszporty. Robotnicy mieszkają w obozach, których zwykle nie opuszczają, nieraz po 10 w jednym pokoju. W lecie pracują w 50-stopniowym upale, po kilkanaście godzin, bez odpowiedniej ilości wody. Nie mają prawa do strajku, a za niesubordynację karani są więzieniem. Niemal identycznie wygląda sytuacja w Katarze, który już w 2022 r. będzie gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej. „Mowa tu o niepłaceniu pensji, okropnych warunkach czy wysokiej śmiertelności wśród młodych mężczyzn pracujących w niesamowitym upale” – pisze Montague, który odwiedził tamtejsze obozy pracownicze.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • marcin
    31.01.2019 15:07
    Na Mszy w Dubaju- taka ciekawostka- celebrans modli się za emira. To tak jakby u nas wierni modlili się za premiera Morawieckiego. Nikt oczywiście nie protestuje, powszechny jest entuzjazm i szacunek dla rodziny rządzącej. Kościół pęka w szwach. Problemem jest to, że niedziela nie jest dniem wolnym od pracy, a piątek.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.