W Kanadzie nadal jesteśmy stygmatyzowani

W samej Kanadzie ludzie nie zdają sobie sprawy, czego doświadczyła na tej ziemi ludność tubylcza.

Tak uważa  Ronda Norton jedna z przedstawicielek indiańskich plemion, które uczestniczyły w modlitwie nad Jeziorem św. Anny. Podkreśla ona, że wciąż czują się oni stygmatyzowani, dyskryminowani i niezrozumiani, nawet wśród najbliższych.

Ronda przybyła na spotkanie z Papieżem wraz ze swoją matką, która przeszła przez szkołę rezydencjalną. O wizycie Franciszka słyszała z mediów. Jego słowa przyjmowała ze łzami w oczach, dlatego chciała osobiście wziąć udział w modlitwie z Papieżem. Potrzebowałam jego błogosławieństwa – mówi Radiu Watykańskiemu kanadyjska Indianka.

„Budzi to w nas wiele emocji. Moja mama była w szkole rezydencjalnej. Ja też niosę jej brzemię. Czuję, że potrzeba mi pokoju, błogosławieństwa, dobrych postanowień. Moje życie to nieustanna huśtawka. Chcę żyć lepiej. Mam nadzieję, że spotkanie z Papieżem wniesie do mojego życia trochę pokoju. Dlatego jesteśmy tak blisko. Czuję, że tego potrzebuję. Jego przeprosiny przyjęłam ze łzami w oczach. Było naprawdę dużo łez. Mam nadzieję, że mi to pomoże, że uśmierzy mój ból, pomoże mi lepiej radzić sobie z moim życiem.“

«« | « | 1 | » | »»