Nobliści chcą dialogu Chin z dalajlamą

Dwunastu laureatów Nagrody Nobla, m.in. Lech Wałęsa, podpisało list do prezydenta Chin Hu Jintao, w którym domagają się, by podjął rozmowy z duchowym przywódcą Tybetańczyków Dalajlamą XIV. List wystosowali w obliczu fali samopodpaleń wśród Tybetańczyków.

Od marca zeszłego roku w tybetańskich regionach w Syczuanie na południu Chin podpaliło się w proteście przeciwko polityce chińskich władz wobec Tybetańczyków ponad 30 ludzi, głównie mnichów buddyjskich.

Sygnatariusze listu piszą, że "społeczność międzynarodowa jest zaniepokojona sytuacją", w której Tybetańczycy uciekają się do tak drastycznych działań. "Rząd chiński powinien usłyszeć ich głos, zrozumieć ich krzywdę i znaleźć pokojowe rozwiązanie" - apelują.

List podpisali m.in.: anglikański abp Desmond Tutu, prezydent Timoru Wschodniego Jose Ramos-Horta i Lech Wałęsa - laureaci Pokojowej Nagrody Nobla.

Według obrońców praw człowieka samobójstwa przez samospalenie stanowią desperacką odpowiedź na represje kulturalne i religijne Pekinu w tybetańskich rejonach Syczuanu oraz rosnącą tam i w Tybecie dominację Hanów. Ludzi, którzy dokonują samopodpaleń, chiński MSZ nazywa terrorystami, a dalajlamę obwinia o nawoływanie do separatyzmu.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama