Duchowy przywódca Tybetańczyków Dalajlama XIV zaproponował osłabionemu po chorobie byłemu prezydentowi Czech Vaclavowi Havlowi korzystanie z tradycyjnej tybetańskiej medycyny. Podpisał też w Pradze apel dotyczący praw człowieka.
Dalajlama, który z Havlem spotkał się w sobotę, wczoraj opuścił Pragę. Do czeskiej stolicy przybył na kilka dni na zaproszenie dawnego czeskiego przywódcy, z którym od kilkunastu lat blisko się przyjaźni. W czasie sobotniego spotkania życzył mu "jeszcze 10 lat życia".
"Stan zdrowia pana Havla nie jest dobry - powiedział dalajlama. - Zarekomendowałem mu więc tybetańską medycynę. Powiedziałem mu, że właściwie jestem jego tybetańskim lekarzem".
Od marca, gdy zapadł na poważne zapalenie dróg oddechowych, 75-letni Vaclav Havel większość czasu spędza w swym domu na wsi i Pragę odwiedza sporadycznie. W ostatnich dniach - jak poinformowała jego kancelaria - czuje się gorzej z powodu infekcji wirusowej.
Zdrowie Havla nadwerężył pobyt w więzieniu, na które skazały go komunistyczne władze Czechosłowacji.
Były prezydent był kilkakrotnie był hospitalizowany, a z powodu nowotworu wycięto mu kawałek prawego płuca. Skarży się również na dolegliwości sercowe.
Odwiedzający stolicę Czech duchowy przywódca Tybetańczyków wziął udział na Uniwersytecie Karola w debacie na temat praw człowieka w Azji.
Na poniedziałkowej konferencji prasowej w Pradze dalajlama powiedział, że wraz z Havlem, irańską noblistką Szirin Ebadi, chińskim dysydentem Yangiem Jianli, byłym ministrem spraw zagranicznych Francji Bernardem Kouchnerem oraz ostatnim z żyjących twórców Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka Stephane'em Hesselem podpisali apel o poparcie dla wszystkich dysydentów w świecie.
Sygnowany przez nich dokument głosi, że świat przede wszystkim koncentruje się ostatnio na azjatyckiej gospodarce, pomija jednak stosunek do praw człowieka w Chinach, Korei Północnej, Birmie, Iranie, czy Syrii. Wyraża ponadto opinię uczestników debaty, że "bardziej otwarte, demokratyczne i wolne Chiny miałyby wielki wpływ na Azję i cały świat".
Zdaniem sygnatariuszy praskiej deklaracji, ze względu na ekonomiczne interesy niektórych bogatych państw zachodnich w kwestii przestrzegania praw człowieka zapadła "wygodna cisza", która niepokoi uczestników debaty na Uniwersytecie Karola.
Starożytne Hippo Regius, współczesna Annaba, którą odwiedza Leon XIV.
Według żydowskiej tradycji był nim Abram, żyjący 2000 lat przed naszą erą w mieście Ur w Babilonii.