Exodus

Francję każdego roku opuszcza kilka tysięcy Żydów. To nie tylko efekt rosnącego antysemityzmu, ale również konsekwencja kryzysu tożsamości kraju nad Sekwaną.

Instytucje publiczne i francuska prasa regularnie publikują dane pokazujące, że kraj, w którym zamieszkuje największa w Europie społeczność żydowska (około pół miliona osób), za kilka lub kilkanaście lat może stać się ziemią całkowicie obcą dla Żydów: co trzeci z nich myśli poważnie o opuszczeniu Francji, a zdecydowana większość zaczyna brać to pod uwagę.

Podcinanie korzeni

Ważna jest analiza przyczyn tego zjawiska. Mało kto próbuje spojrzeć na nie nieco szerzej. Jednym z wyjątków jest znany adwokat i pisarz Gilles-William Goldnadel, Żyd urodzony i wychowany we Francji, a od 2000 roku obywatel Państwa Izrael. Na łamach „Le Figaro” opublikował swoją diagnozę problemu: „Emigracja Żydów z Francji, w swoim krytycznym kształcie, bardziej przypomina kryzys tożsamości, który uderza w wielu Francuzów, tracących swoje korzenie (…). Żydzi, którzy opuszczają Francję, nie robią tego z radością. Robią to z rezygnacją”.

Diagnoza Goldnadela jest ważna z dwóch powodów: po pierwsze, wychodzi spod pióra osoby kojarzonej raczej z laickimi środowiskami, które zazwyczaj niezbyt chętnie przyznają, że źródłem wielowymiarowego kryzysu Francji jest właśnie jej porewolucyjne odcięcie się od duchowych i kulturowych korzeni. Po drugie – przyczynę, na jaką wskazuje autor, można spokojnie podpiąć również pod zjawisko antychrystianizmu, który we Francji ma zasięg jeszcze większy niż antysemityzm (co również potwierdzają oficjalne dane rządowe). W przypadku systematycznego i zauważalnego odpływu ludności żydowskiej z Francji cały problem przybiera postać pewnego symbolu schyłku cywilizacji.

Jedno pokolenie wystarczy

Danny Trom, socjolog i autor głośnej we Francji książki „La France sans le Juifs” (Francja bez Żydów), rok temu w wywiadzie dla magazynu „Le Point” mówił: „Francja przez długi czas była idealnym miejscem imigracji dla Żydów, ale od lat 2001–2002 stała się krajem, z którego emigrują. Nie wyjeżdżają w panice czy pod wpływem kaprysu, ich plan dojrzał pod wpływem powtarzających się doświadczeń, nieraz codziennych aktów wrogości”. W grudniu 2018 r. rząd w Tel Awiwie podał informację, że aż 200 tys. francuskich Żydów zdecydowało się opuścić kraj pogrążony w kryzysie i ogarnięty falą islamizacji, która idzie w parze z rosnącym antysemityzmem.

Oczywiście przekazywana przez wszystkie media liczba 200 tys. była oparta na badaniach, w których francuscy Żydzi deklarowali gotowość przeprowadzki do Izraela. Tendencja ta od wielu lat znajdowała potwierdzenie w konkretnych liczbach: co roku z Francji wyjeżdża od 4 do nawet 8 tys. Żydów. Jest to proces stały i regularny. Dziennik „Le Figaro” podaje, że gdyby brać pod uwagę również Żydów emigrujących do USA i Kanady, to liczba ta w niektórych latach wynosiłaby nawet 10 tys. osób. Francis Kalifat, przewodniczący Rady Reprezentacyjnej Instytucji Żydowskich we Francji, już ostrzega we francuskich mediach, że antysemityzm nad Sekwaną jest dziś tak silny, iż „jeśli nic się nie zmieni, to wystarczy tylko jedno pokolenie, a we Francji nie będzie już Żydów”. Jego zdaniem nie ma dziś we Francji „ani jednego Żyda, który nie zastanawiałby się nad wyjazdem z kraju”.

Za Palestynę

O rosnącym we Francji antysemityzmie od lat donoszą rządowe i pozarządowe raporty. Z opublikowanego niedawno przez dziennik „La Croix” wyłania się pewien paradoks: mówimy o poczuciu zagrożenia i gotowości wyjazdu z kraju, w którym większość badanych traktuje Żydów jako równoprawnych obywateli. To sugeruje pewną odpowiedź: dla Żydów głównym zagrożeniem są rosnące w siłę środowiska radykalnych muzułmanów, którzy zwłaszcza przy okazji nowych napięć palestyńsko-izraelskich dokonują aktów „zemsty” na żydowskich mieszkańcach francuskich miejscowości. W ciągu ostatniej dekady zamachy terrorystyczne i pojedyncze mordy oraz regularne niszczenie cmentarzy żydowskich stały się stałym elementem „współistnienia” tych dwóch społeczności we Francji.

Najgorsze jest to, że każdy pojedynczy przypadek ciągnie za sobą całą serię aktów przemocy: gdy w 2012 r. islamscy radykałowie dokonali zamachu na żydowską szkołę w Tuluzie, tylko w ciągu dwóch kolejnych tygodni naliczono blisko 100 innych aktów agresji wobec Żydów. Często zmuszało to poszkodowanych do wyprowadzki z dzielnic zdominowanych przez muzułmanów, ale w ostatnich latach przerodziło się to w rozciągnięty w czasie exodus. Autorzy raportu opublikowanego przez „La Croix” zwracają uwagę na lekceważone przez długi czas, z powodu politycznej poprawności, źródła wielu obecnych aktów przemocy, w tym m.in. ideologiczne zawłaszczenie niektórych sektorów oświaty przez środowiska muzułmańskie. „Już wtedy istniały szkoły, w których nie można było nauczać o Szoah. Przed 20 laty lekceważono jednak ten problem. Środowiska lewicowe pobłażliwie traktowały postawę młodych muzułmanów, widząc w nich ofiary społeczeństwa i postkolonializmu” – piszą autorzy raportu.

Lewica i Holokaust

Tu dochodzimy do drugiego źródła antysemityzmu we Francji, jakim są różne odcienie politycznych ideologii. I nie chodzi bynajmniej tylko o środowiska skrajnej prawicy, ale również o nawet niekoniecznie skrajną lewicę. To zresztą część szerszego zjawiska, jakie od dekad ma miejsce w Europie: antysemityzm współczesnej lewicy rósł proporcjonalnie do wyraźnie antyizraelskich nastrojów w tych środowiskach. Jednostronne poparcie dla aspiracji Palestyny bez próby zrozumienia racji Izraela doprowadziło do tego, że antyizraelskość i antysemityzm stały się wręcz częścią lewicowego krwiobiegu, zwłaszcza w Europie Zachodniej. Wspomniany wyżej socjolog Danny Trom mówi o lewicowych źródłach negacjonizmu: „Pierwsze sformułowane zaprzeczenie faktu, że Holokaust miał miejsce, wyszło w latach siedemdziesiątych od skrajnej lewicy. Eksterminacja Żydów została uznana za kłamstwo. Holokaust uznano jedynie za wynalazek mający usprawiedliwić istnienie Państwa Izrael”. Ale jego zdaniem ta lewicowa tradycja antysemityzmu jest rozwijana i dzisiaj, także w ośrodkach uniwersyteckich. Mówi też o „niezgrabnie ukrytej uldze”, jaką Europejczycy mają odczuwać w związku z exodusem Żydów, i że w obliczu naporu imigrantów z dawnych kolonii „Europa nie ma siły ani chęci bronić Żydów”. I dalej: „Ten proces emigracji będzie więc postępował, kończąc odejście Żydów z Europy, które rozpoczęło się na wschodzie kontynentu pod koniec XIX wieku i które osiągnęło szczyt podczas Zagłady. Wiemy, że wielu żydowskich rodziców wypisuje swoje dzieci ze szkół państwowych, wielu nauczycieli zostaje zwolnionych, gdy tylko mówią o Holokauście. Czy znasz Francuzów pochodzenia algierskiego lub marokańskiego, którzy powrócili do Maroka lub Algierii, ponieważ społeczeństwo francuskie okazało się zbyt ksenofobiczne? Nikt z nich dziś nie wyjeżdża z tego powodu, natomiast Żydzi opuszczają Francję, ponieważ czują się niepewnie”.

Nie jest za późno?

Oczywiście sprawiedliwość wymaga, by nie zrzucać całej winy na środowiska radykałów islamskich z jednej strony i francuską lewicę z drugiej strony. Antysemityzm we Francji ma swoją tradycję także w środowiskach skrajnej prawicy. Choć w ostatnich latach, właśnie za sprawą rosnącego problemu z brakiem asymilacji kolejnych pokoleń imigrantów z krajów arabskich, można było zauważyć pewne akcenty „taktycznego sojuszu” prawicy z Żydami, trochę na zasadzie: mamy wspólny problem. Ale to nie zmienia faktu, że ciągle najczęściej do profanacji żydowskich cmentarzy dochodzi m.in. w Alzacji, która – jak wskazuje raport „La Croix” – jest najbardziej podatna na wpływy środowisk neonazistowskich w sąsiednich Niemczech. Efekt jest taki, że – łącząc wszystkie wymienione źródła antysemityzmu – społeczność żydowska nieraz spotyka się z takimi scenami jak palenie flag Izraela podczas ulicznych manifestacji, wrzucanie materiałów łatwopalnych do synagog, dewastacja grobów czy podpalanie mieszkań, sklepów i szkół. Po masakrach (jak w szkole w Tuluzie) całe społeczności zmieniały miejsca zamieszkania. Ale z czasem zaczęły się masowe wyjazdy. W 2015 roku zarejestrowano blisko 6 tys. odlotów do Izraela, USA i Kanady Żydów, którzy postanowili już nie wracać do Francji.

Żydowscy dziennikarze Victor i Salomon Malka w rozmowie z tygodnikiem „L’Obs” mówią wprost: „Jeśli antysemickie akty agresji będą się nasilać, nastąpi fala kolejnych wyjazdów. Nie jesteśmy w stanie dalej chronić naszych synagog i szkół. Naszym zdaniem aż jedna trzecia Żydów chce opuścić Francję”. Wspomniany na początku Goldnadel w gorzkich słowach mówi o Francji, która najpierw wyrzekła się chrześcijańskich korzeni, a teraz pozwala odejść Żydom. Pojawia się jednak nuta nadziei, a raczej dramatyczny apel o opamiętanie: „Można opuścić Francję, gdy ona cię porzuci. Ale nigdy nie może być za późno, by spróbować walczyć z tym porzuceniem samego siebie”.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Komentowanie dostępne jest tylko dla .