Religia to moje korzenie

To list, który wysyłam do swoich przodków...

Swoje relacje z islamem i tatarskością Ajgiel nazywa intuicyjnymi i mistycznymi.

– Wyrosłam w standardowej świeckiej rodzinie tatarskiej wyznania muzułmańskiego. Religia jest w niej obecna, ale nie przesłania innych aspektów życia. Nikt nie chodzi za często do meczetu, wszyscy modlą się w domu. Babcia kiedyś marzyła, bym nauczyła się na pamięć jednej długiej sury z Koranu pod nazwą Teberek i żebym przeczytała ją u niej na wsi podczas święta Sabantuj. Nigdy się jej nie nauczyłam. Modlitwy w języku arabskim zawsze traktowaliśmy jak abrakadabrę. Myślę, że to działa lepiej, niż gdy rozumie się ich znaczenie. Do tej pory, gdy powtarzam je sobie w myślach, czuję, że jestem sobie w swoim domku i że Allah zawsze się za mną wstawi i mnie uratuje.

Mama z siostrą robiły sobie w zeszłym roku urazę (post), ja jeszcze nie robiłam, bo do tego potrzebny jest odpowiedni nastrój, trzeba pozbierać myśli. Mój największy problem z islamem polega na tym, że kobietom nie wolno śpiewać przy obcych osobach. Nie wiem, co z tym zrobić. Pytałam się nawet raz na Instagramie. Ktoś napisał: „Przecież wszyscy ludzie są braćmi i siostrami. Zawsze można znaleźć jakieś wyjście z sytuacji”.

Religia to moje korzenie, list, który wysyłam do swoich przodków. Współpracuję twórczo z religią – tak samo z tym, z czym się w niej nie zgadzam. Mam swojego Allaha, w którego wierzę. Kiedyś jeden muzułmanin obraził się na mnie za wers w mojej piosence: „Z moim narzeczonym takim wybuchowym, z moim Allahem takim specyficznym”. Napisał do mnie: „Czemu znieważasz Najwyższego?”. Odpowiedziałam: „Od kiedy słowo »specyficzny« jest zniewagą? Przecież to znaczy szczególny, unikalny, wyjątkowy”. Odpisał: „Nie mów więcej w ten sposób”. Tak że tak to jest z religią, a jak jest z narodowością? Też niejednoznacznie.

Za granicą mówię, że jestem z Rosji, ale zawsze dodaję też, że jestem Tatarką. Im tam wszystko się myli: kiedy mówię, że jestem z Tatarstanu, często słyszę: „Aaa, z Dagestanu? To znaczy z Czeczenii? To tam, gdzie jest ta wojna?”. Wychowałam się w Tatarstanie i nigdy nie widziałam nic kontrowersyjnego w tym, że można się czuć Tatarką i Rosjanką naraz. Dopiero niedawno się dowiedziałam, że poza granicami naszej republiki mogłabym się czuć etnicznie dyskryminowana. Gdy zagraliśmy nasz hit "Tatarzyna" w telewizyjnym show Iwana Urganta, tatarskie dziewczyny mi dziękowały. Były wzruszone, słysząc nasz język na kanale federalnym. Pisały mi, że ich rodzice przez całe życie ukrywali swoje pochodzenie i wreszcie dożyli czasów, gdy bycie Tatarem stało się synonimem czegoś fajnego i modnego. Zdziwiło mnie to i zaniepokoiło.

Okazuje się, że wychowując się w etnicznej republice, miałam przynajmniej o jeden kompleks mniej. Jako przedstawicielka odradzającej się kultury etnicznych republik i głos nowej rosyjskiej sceny, która ma coraz większe znaczenie w kontekście ogólnoświatowym, Ajgiel uważnie śledzi, co się dzieje w innych regionach Federacji. Jej organiczne środowisko to pogranicze rapu i elektroniki.

– Ostatnio spodobał mi się raper Mnogoznaal z Peczory. To północ Republiki Komi. Bardzo dziwna, mroczna, pogańska energia, też jak gdyby czytanie zaklęć. Raperzy często piszą tak, że nie da się ich zrozumieć, ale między sobą zawsze się rozumieją i rozumieją ich słuchacze. Zabawne jest to, że ci, którzy rozumieją klasycznych poetów, nie potrafią zrozumieć raperów, i vice versa. Ich atawistyczny, zaszyfrowany język trochę przypomina automatyczne rysunki albo wydobywanie rudy w kopalni.

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki "Wykresy fal środkowej Wołgi". Autor: Konstatnty Usenko. Wydawnictwo: Czarne.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama